Strumienice to pojęcie
bardzo obszerne, chociaż jeszcze mało
spopularyzowane w technice motoryzacyjnej, mimo
że ich elementy składowe występują w układzie
dolotowym, zasilania i wylotowym.
Wynalazek ten pojawił się
około 20 lat temu, jako strumienica naddźwiękowa
- pierścieniowa, stanowiąca podstawowy element
wydechu sportowego. Były jeszcze jej odmiany,
jak poddźwiękowa i okołodźwiękowa, słabiej lub
mocniej dynamizujące masowy przepływ spalin.
Później opracowano dynamizatory dolotu systemu
Wupex, też działające na zasadzie strumienicy i
zjawisk związanych.
Aby jednak tę rzecz nieco
przybliżyć amatorom tuningu, należy się
wyjaśnienie, że strumienice naddźwiękowe systemu
Michael-Wupex mają przyśpieszać przepływ spalin
nawet dwukrotnie. Praktyka nie zawsze chce być
posłuszna teorii, gdyż zjawiska falowe mogą
przekazać tylko część swojej energii dla
przyśpieszenia przepływu spalin. Jednakże to już
wystarcza dla uzyskania wyników, czasem wręcz
zaskakujących nawet dla parających się tym
specjalistów, kiedy to silnik "ciągnie" już od
1800 obr/min.
Elementy strumienic
odnajdujemy również w gaźnikach, jak chociażby
zwężka venturi, zwana potocznie gardzielą czy
rozpylacze oraz sportowe rurki emulsyjne Webera
lub też systemu Wupex. Obecnie jest już kilka
wariantów strumienic dolotu, w których
specjalizuje się forma MAG-Sport Lecha
Węglarskiego z Nowego Sącza, współpracująca
ściśle z Michaelem z Radlina, którego sekcja
tuningowa wytwarza i montuje wyłącznie
strumienice wylotowe (obecnie również dolotowe).
Oba te rozwiązania znakomicie się uzupełniają,
powodując wspomnianą już poprawę elastyczności
silnika. Taki już pełny efekt uzyskuje się w
zestawieniu strumienicy z kompletnym sportowym
układem wydechowym z kolektorem rurowym typu
4-2-1 w silniku czterocylindrowym lub 3-2-1 w
6-cylindrowym.
Trzeba również odnotować
strumienice formowane przez łódzki INCAR,
których produkcję niektórzy przypisują
rutynowanej firmie Ulter z Bystrej Śląskiej.
Wszystko to zmierza do stworzenia warunków
życzliwej współpracy dla wspólnych korzyści
producentów krajowych, pracujących dla potrzeb
rodzimego tuningu.
Na stronach internetu
produkują się "młodzi gniewni", śmiało sobie
poczynając z tą tematyką, w tym także z jakby
doteoretyzowaniem strumienic. Padają terminy,
jak impedancja (akustyczna oczywiście)
oznaczająca w dużym uproszczeniu zależność
między ciśnieniem akustycznym, a przepływem
masowym spalin. Czego absolutnie nie należy
mylić z zależnością, że im bardziej to to ryczy,
to powinno lepiej jechać. Nadmierny hałas
uchodzących spalin, to nie wykorzystana część
energii spalania, czego prostym dowodem może być
cicha praca nawet uproszczonego układu
wydechowego silników torbodoładowanych.
Znany i wręcz nawiedzony
specjalista chiptuningu inż. Michał Dróżdż, może
nie odkrył, ile uświadomił konstruktorowi
uznanej w tuningu strumienicy, że przy dużych
prędkościach przepływu, spowodowanych tym
urządzeniem, ze spalin wydzielają się cząsteczki
stałe, niszczące jakby w drodze erozji gazowej
początkowe elementy układu dynamizującego,
zwanego potocznie pershingiem, gdyż przypomina
on rakietkę. Po dwóch latach eksploatacji
spaliny pocieniły o połowę ścianki
poszczególnych elementów strumienicy, a były
także przypadki jakby wygryzienia 1/3 długości
stożka wkładu od strony natarcia strugi spalin.
Obecnie te części robi się wręcz pancerne -
grube, czasem ze stali żaroodpornej lub
żarowytrzymałej.
Pisząc o strumienicach,
zwłaszcza tych dolotowych nie sposób pominąć
sprawy sportowych filtrów powietrza. I to
zarówno tych zachodnich, jak i pierwszych
krajowych z rybnickiej firmy Filtromex. Właśnie
takie filtry o oporach przepływu mniejszych o
ok. 50% od filtrów standardowych powinny
współpracować ze strumienicami tak dolotowymi,
jak i wylotowymi, gdyż jest to jakby układ
naczyń połączonych. Na miarę anegdoty zakrawa
więc zakwestionowanie takiego filtra przez jedną
z firm tuningowych na Śląsku, gdyż sportowy
maluch z tym filtrem rzekomo z tego powodu miał
zatrzeć silnik. To tak, jakby ktoś miał kiedyś
zatrzeć silnik z powodu strumienicy, urządzenia
w końcu dla kierowców myślących, a do zatarcia
silnika w sporcie można doprowadzić z kilku
znanych powszechnie powodów.
Strumienice trzeba po
prostu dobrze dobierać wymiarem i prawidłowo
zakładać, zgodnie z instrukcją opracowaną przez
konstruktora, która została rozesłana do
wszystkich współpracujących serwisów. Trzeba też
sobie uzmysłowić, że mamy na rynku strumienice
lepsze i gorsze, droższe i tanie, odpowiednio po
ok. 400 i 200 zł, a jak to określił znany z
ostrza satyry publicysta motoryzacyjny,
denaturat dlatego niektórzy piją, bo jest
znacznie tańszy od tych inaczej barwionych
używek. Jak to zwykle bywa, strumienice typowo
sportowe przeszły do układów
turystyczno-sportowych, gdzie obok kolektorów
rurowych, w tym także ze stali nierdzewnych,
stały się podstawowym elementem tuningu wydechu
oraz dolotu, odpowiedzialnym za tak zwany dół
charakterystyki silnika. Znane są przy tym
przypadki przesunięcia maksymalnego momentu
obrotowego silnika o 2000 obr/min. w dół i to
jest największa korzyść, gdyż użytkowo jeździ
się głównie momentem, co wpływa korzystnie
również na zużycie paliwa i trwałość silnika.
Strumienica jest także skutecznym
podtrzymywaczem obrotów w silnikach
turbodoładowanych i działa też bardzo dobrze w
silnikach ze sprężarkami mechanicznymi. Może
przy tym cieszyć fakt, że byliśmy pierwsi w
Europie w adaptacji strumienic do układów
dolotowych i wylotowych.
Jest to pole do popisu dla
młodych konstruktorów, otwartych na wszelkie
nowinki techniczne, którzy potrafią się wręcz
zatracać w tych swoich pasjach.
Źródło: Wiesław Pachoń
"Strumienica strumienicy nie równa", AUTO MOTO
PULS nr 7 (35), lipiec 1999, str. 87