|
Ostatnio
zrobiło się znowu głośno o
strumienicach, zwłaszcza tych
wydechowych, za sprawą tak zwanej
strumienicy Jones'a. W ubiegłym roku
opublikowano wyniki testu tego
urządzenia, według którego próba
hamowniana wykazała 13% poprawę momentu
obrotowego silnika. Później był następny
test tej samej strumienicy w innym
miesięczniku, gdzie dała ona totalną
"plamę". Nasuwa się więc pytanie:
manipulacja, czy tak ogromna
niedokładność hamowni? Myślę, że nic z
tych rzeczy. Tą "łuską Jones'a" ktoś nam
zrobił wodę z mózgu, bo po pierwsze nie
jest to w sensie fizycznym strumienica!
Strumienicą
nazywamy: "przyrząd lub urządzenie do
zasysania i przemieszczania cieczy,
gazów i par lub mieszania płynów z
ciałami stałymi przy wykorzystaniu
zjawiska Venturiego występującego w
zwężce zasilanej dowolnym czynnikiem lub
cieczą, gazem lub parą" ("Strumienice
Teoria i Konstrukcja"
Goliński-Troskolański wydanie II
poprawione 1979 rok).
Inaczej mówiąc w
strumienicy musi być zwężka, komora
mieszania i dwa strumienie, z których
jeden wykonuje pracę na rzecz drugiego.
Strumienica Jones'a nie spełnia tych
wymogów, nawet przyjmując, że łuska może
zastąpić zwężkę Venturiego. Typową
strumienicą dolotu jest na przykład
rozwiązanie firmy Węglarski Motor Sport,
które ma zwężkę, strumień pracujący
pochodzi od podciśnienia wywołanego
ruchem tłoków silnika, a drugi strumień
powietrza zasysany jest dzięki układowi
ze zwężką - to typowa strumienicowa
pompa powietrza.
Klasyczne
strumienice wydechowe projektowane są
już od 25 lat przez inż. Wiesława
Pachonia i produkowane w cenionej i
znanej firmie Michael. Nie mają one co
prawda zasysania bocznego, ale w środku
jest zwężka Venturiego i dysza
naddźwiękowa, przy czym w komorze
strumienicy następuje podział na dwa
strumienie: pracujący i poddawany tej
pracy, które następnie mieszają się w
komorze mieszania. W rozwiązaniach
strumienic dolotowych inż. Pachonia
komora mieszania jest dokładnie
wyodrębniona, czego nie ma w
strumienicach firmy WMS, gdzie tę
funkcję pełni fabryczny przewód dolotowy
lub wydechowy.
To co określamy
strumienicą Jones'a pod względem
fizycznym może być tylko tłumikiem
środkowym lub dynamizatorem przepływu.
Ktoś świadomie sprowadził z jakiejś
zachodniej firmy uniwersalny tłumik
środkowy, okrzyknął go strumienicą i
wykorzystał rynek przygotowany przez
wyroby i projekty inż. Pachonia,
prekursora stosowania elementów
dynamizujących przepływ spalin i
mieszanki paliwowej. Ktoś przygotował
reklamę, ustawił odpowiednio cenę,
powołał się na firmę "Jones" (ta podobno
nie przyznaje się do tego produktu) i
zalał rynek tym wyrobem. Komentarza nie
wymaga już fakt, że nasi majsterkowicze
zaczęli podrabiać tego... podrobionego
Jones'a i mamy niezły pasztet.
Taki polski Jones
był wypełniany watą szklaną lub podobnym
absorberem i jako tłumik umieszczany w
miejscu katalizatora, przy sportowym
wolnym wydechu. W tej sytuacji wata
ulegała wypaleniu. Jeden z klientów,
który zamontował strumienicę w miejscu
katalizatora w mocnym aucie ze sportowym
wydechem stwierdził, że po kilku
minutach pracy z tłumika wyleciały
kawałki wypalonej waty.
W rezultacie
pozostaje pusty tłumik z łuskami, które
działają jak zwężki Venturiego blisko
silnika. Umieszczenie takiej strumienicy
przy silniku, który ma układ np.
recyrkulacji spalin, gdzie współczynnik
reszty spalin ma duże znaczenie -
spowoduje zakłócenie procesu spalania
zubożonego ładunku, doprowadzając w
konsekwencji do uszkodzenia pierścieni
tłokowych, uszczelki pod głowicą czy
wypalenia zaworów wydechowych.
Przykre w tej
historii jest to, że "afera Jones'a"
rzuca cień na prawdziwe strumienice i
krążą już opinie, że wszystkie
strumienice (dolotowe czy wydechowe)
powodują uszkodzenia silnika.
Statystycznie biorąc nawet sam Jones nie
musi niszczyć silnika. Znam wielu
klientów, którzy są bardzo zadowoleni z
tego urządzenia. Mają je jednak
zamontowane w miejsce środkowego tłumika
lub w miejscu katalizatora, ale przy
fabrycznych tłumikach, które hamują
przepływ spalin i nie dopuszczają do
powstania podciśnienia w puszce
urządzenia.
Podsumowując Jones
zamontowany "z głową" może poprawić
parametry silnika, a zabudowany byle
jak, bez przemyślenia warunków może
spowodować uszkodzenie silnika.
W Polsce mamy
podobne urządzenie - strumienicę
szczelinową inż. Pachonia, wyprodukowaną
przez firmę Michael. Jest to prawdziwa,
klasyczna strumienica, która z Jones'em
ma tylko tyle wspólnego, że zamiast
zwężki Venturiego są szczeliny.
Osobiście też dołożyłem się do jej
projektu, optymalizując kształt komory
mieszania metodą doświadczalną.
Kilka lat temu w
zakładzie inż. Goduli przeprowadzony był
test układu wydechowego projektu inż.
Pachonia, wykonanego w firmie Michael.
Składał się on z kolektora wydechowego,
strumienicy i tłumika końcowego z
dynamizatorem. Zestaw ten spowodował 21%
przyrost mocy silnika Fiata Cinquecento
900. Inżynierowie Sebringa twierdzą, że
graniczna wartość przyrostu mocy
uzyskiwana dzięki układowi wydechowemu
wynosi 20%. Nasi przekroczyli tę granicę
i to w dużym stopniu jest zasługą
strumienicy, więc nie podważajmy tych
osiągnięć jakimiś kometami w rodzaju
strumienicy Jones'a, które pojawiają się
poczym nikną i tylko pozostaje
przysłowiowy smród.
Źródło: Lech
Węglarski "Strumienice - mity i
rzeczywistość", GT nr 11 (47), listopad
2002, str. 48
|