|
Czy
tuningowanie silnika jest żywiołem,
którego nie da się opanować?
Zdecydowanie nie, choć tak sądzi spora
grupa sympatyków tej dziedziny.
Jak się okazuje -
wszystkie procesy, jakie zachodzą w
silniku można dość dokładnie przewidzieć
i z dokładnością do kilku miejsc po
przecinku obliczyć. Tak jak fizycy mają
swoje prawa Newtona, a elektrycy prawo
Kirchoffa, tak spece od silników również
mają wzór, który jest absolutną podstawą
wszelkich dalszych rozważań. Jest to tak
zwane równanie mocy silnika. Mówi ono o
tym, z czego tak naprawdę powstaje moc.
Dzięki niemu możemy się dowiedzieć jak
poszczególne czynniki wpływają na jej
kształtowanie. Uzależniając od siebie
pewne wielkości fizyczne otrzymujemy
równanie mocy, które w najprostszej
postaci wygląda tak:
Pojskok
× n
×
Sprmech
× Wspnap
× Gp
Moc =
――――――――――――――――――
×X
Lambda
Występują tu znane
wszystkim tuningowcom pojęcia:
Pojskok -
to oczywiście pojemność skokowa. Czyli
widać, że powiększając pojemność
proporcjonalnie zwiększamy moc.
n - to prędkość obrotowa silnika,
przy której ma wystąpić określona moc
Sprmech -
to sprawność mechaniczna, która jest tym
lepsza im niższe są straty w silniku
(mniejsze tarcie, lepszy bilans cieplny
itp.)
Wspnap - to
współczynnik napełniania, jeden z
najważniejszych składników tego
równania, czyli stosunek tego ile
mieszanki udało się zmieścić w cylindrze
do geometrycznej pojemności skokowej
cylindrów. Zmieniając wałki, modyfikując
głowicę czy montując turbosprężarkę
zmieniamy właśnie współczynnik
napełniania. W seryjnych silnikach
wynosi on około 70-85%. W
turbodoładowanych przekracza nawet 150%.
Gp - to
gęstość powietrza. Im wyższa
temperatura, tym powietrze jest rzadsze
(inaczej mówiąc ma mniejszą gęstość).
Stąd wynika, że należy do silnika
doprowadzać zawsze jak najzimniejsze
powietrze (tzw. zimny dolot), a
umieszczenie filtra stożkowego w gorącej
komorze silnika tylko pogarsza moc.
Lambda - to istniejący w naszym
silniku stosunek masy powietrza do masy
paliwa
X - to współczynnik , który
zawiera wartość opałową paliwa oraz inne
nie związane z punktem naszych rozważań
wielkości.
Jak widać z tego
prostego wzoru w praktyce zwiększyć moc
silnika możemy tylko na trzy sposoby:
zwiększając pojemność skokową, podnosząc
obroty oraz podwyższając współczynnik
napełniania.
Pierwszy sposób
nie wymaga komentarza. Podnieść obroty
możemy poprzez zmiany w układzie
rozrządu, a jak zwiększyć współczynnik
napełniania? Jak go zmierzyć w naszym
aucie? Teoretycznie wymaga to bardzo
skomplikowanych urządzeń, ale w praktyce
współczynnik napełniania można określić
w przybliżony sposób. Wiedząc, że moment
obrotowy zależy wprost od ilości
mieszanki, jaka znajduje się w
cylindrach wystarczy podzielić
maksymalny moment obrotowy naszego
silnika przez pojemność w litrach i
uzyskujemy przybliżoną wartość
współczynnika napełniania. Oto przykład:
silnik Fiata Seicento Sporting osiąga 87
Nm. Po podzieleniu tej wartości przez
1,1 litra pojemności otrzymujemy
współczynnik napełniania: 79%. Honda Civic 1.4 (90 KM) ma 124 Nm, co daje
współczynnik napełniania 88%, a dużo
mocniejszy model 1.6 VTi (160 KM)
dysponuje momentem 153 Nm, czyli ma
współczynnik napełniania 95%. Jak więc
widać, istnieje spora przepaść w stopniu
napełniania pomiędzy Sportingiem a
Hondami (są one bardziej dopracowane pod
względem przepływowym), natomiast
pomiędzy Civicami duża różnica mocy
jednostkowej daje już mniejszą różnicę w
stopniu napełniania. Z tego wynika, że
model VTi osiąga tak wysoką moc w dużej
mierze dzięki podniesieniu obrotów (duże
wałki). Jak ulał pasuje to do równania
mocy. Aby sprawdzić teorię można jeszcze
podstawić dane auta z turbodoładowaniem.
Subaru Impreza STI ma moment obrotowy
343 Nm. Przy dwóch litrach pojemności
oznacza to współczynnik napełniania
171%! Silnik nie kręci się do
astronomicznych obrotów, ale dzięki
silnemu doładowaniu, które dostarcza o
połowę więcej powietrza niż wynikałoby
to z pojemności, osiąga on moc 265 KM, a
przede wszystkim tak ogromny moment
obrotowy.
Źródło: Adam Szach
"Skąd się bierze moc?", GT nr 4 (52),
kwiecień 2003, str. 36
|