|
Stosując
podtlenek azotu można podnieść moc
silnika nawet o sto procent. Skoro tak,
to pewnie da się ją podnieść o pięćset
procent. A może o tysiąc? Gdzie jest
fizyczna granica, poza którą taka chemia
już nie wystarcza?
Takie pytanie
zadajemy sobie dość często. Powiedzmy,
że mam Lanosa, i że wydam zawrotną sumę
na tłoki, korby, wał, skrzynie i
półosie. Gdzie przebiega ta niewidzialna
granica, poza którą mocy podtlenkiem
podnieść już się nie da? A może nie ma
takiej granicy i stosując kosmiczne
materiały dałoby się wyciągnąć z silnika
1.6l powiedzmy 5000 KM? Niestety, świat
nie wygląda tak różowo. Nieskończoność,
choć nieodzowna w matematyce, w
mechanice samochodowej po prostu nie
istnieje.
Nieco chemii
Podtlenek azotu został odkryty ponad
dwieście lat temu i dość szybko znalazł
zastosowanie w medycynie. Zgodnie z
zasadą: trochę gazu - mała głupawka,
więcej gazu - totalna utrata świadomości
stał się on bardziej humanitarnym
sposobem na usypianie pacjenta przed
operację niż upijanie do nieprzytomności
bimbrem. Przejdźmy jednak do związków z
samochodami. Podtlenek azotu jest w
temperaturze pokojowej gazem obojętnym.
Nie reaguje ani z metalami, ani z innymi
gazami. Dlatego też często stosuje się
go w dezodorantach z oznaczeniem "ozone
friendly". Jednak po podgrzaniu do
temperatury około 600 stopni ten z
pozoru obojętny gaz rozdziela się na N2
oraz O2, czyli wolny azot oraz wolny
tlen. Reakcji tej towarzyszy wydzielanie
dużych ilości energii. Żeby to
uzmysłowić trzeba spojrzeć na wzór tej
reakcji: 2 N2O - 2 N2 + O2 zwykły wzór
jak na lekcji chemii, ale daje jedną
ciekawą informację: z dwóch moli gazu
powstają dwa mole azotu i jeden mol
tlenu, czyli w sumie trzy. A ponieważ w
chemii obowiązuje zasada, że w warunkach
normalnych każdy mol dowolnego gazu
zajmuje nieco ponad 22 dm3 objętości
toteż w wyniku reakcji otrzymujemy o
połowę więcej "towaru" niż było w butli.
Jednym słowem po rozpoczęciu spalania w
cylindrze gaz zaczyna się zachowywać jak
dobra turbosprężarka: podnosi mocno
ciśnienie, gdyż de facto robi się go
dużo więcej. Ale jest to tylko jeden z
aspektów działania podtlenku w silniku.
Jednym z ważniejszych czynników mających
wpływ na podniesienie mocy jest tlen. Im
więcej tlenu dostarczymy do cylindrów,
tym więcej paliwa będzie można spalić -
a to w konsekwencji oznacza więcej
wydzielonej energii. Wkład energii to
praca, praca w czasie to moc, a moc to
uśmiech na twarzy każdego tuningowca!
Otaczające nas powietrze zawiera wagowo
około 23 procent tlenu (w długo nie
wietrzonych mieszkaniach i wokół silnie
wyperfumowanych kobiet nieco mniej), a
podtlenek azotu zawiera aż 36 procent
tlenu. Ponieważ podtlenek azotu jest też
o połowę bardziej skondensowanym gazem
oznacza to, że metr sześcienny podtlenku
ma o 1,7 razy więcej tlenu niż to ma
miejsce w przypadku powietrza. Wnioski
nasuwają się same.
Lodówa
Wiadomo, że nic tak dobrze nie wpływa na
moc, jak zimne morskie powietrze.
Dlaczego zimne? To proste, im niższa
temperatura, tym większa gęstość, czyli
więcej ładunku. I właśnie podtlenek
azotu ma działanie silnie schładzające,
gdyż jak każdy gaz rozprężając się
pobiera energię z otoczenia, czyli
schładza całą okolicę. Dla niedowiarków
bardzo proste doświadczenie: włóżcie
butelkę piwa do zamrażalnika na tyle,
aby osiągnęła temperaturę około zera
stopni. Otwarcie takiej butelki
spowoduje rozprężenie zawartego w niej
dwutlenku węgla i natychmiastowe
zamrożenie piwa. Dowód murowany.
No to w końcu
ile?
Proste założenie: za Lanosem ciągniemy
nie tyle butlę, ale cały beczkowóz z
podtlenkiem azotu i tylko nim zasilamy
silnik, modląc się aby głowica nie
odfrunęła na wysokość drugiego piętra.
Ile się wydzieli
mocy? Tlenu jest 1,7 razy więcej,
bierzemy pod uwagę samoczynny wzrost
ciśnienia o połowę i schłodzenie
ładunku, które może dać jakieś 10
procent. Ze 100 KM otrzymujemy około 280
KM. Oczywiście takie dodawanie procentów
nie jest może najściślejsze z naukowego
punktu widzenia, ale daje dość dobre
przybliżenie biorąc pod uwagę tak zwane
równanie mocy silnika. Na pewno nie
wystąpi spalanie detonacyjne i trzeba
będzie opóźnić zapłon, co zmniejsza moc,
ale teoretyczna granica jest już
określona.
Czy da się więcej?
Oczywiście. Wystarczy zamontować
kompresor i moc znów rośnie lawinowo,
ale to już zupełnie inny temat.
Źródło: "Próg
bólu", GT nr 03 (51), marzec 2003, str.
32-33 |