O magnetyzerach tak
naprawdę głośno było kilka lat temu. Prasa
rozpisywała się o ich zaletach, różne wiarygodne
i poważne w motoryzacyjnym światku osoby
przekonywały o słuszności ich stosowania. Potem
wszystko trochę przycichło. Teraz część osób
uznaje magnetyzery za szarlatanizm, z drugiej
strony spora grupa kierowców nie wyobraża sobie
jazdy bez tego wynalazku.
Z pewnością przyczyną
takiego stanu rzeczy był fakt, że do niedawna
żadna z firm zajmujących się produkcją czy też
dystrybucją magnetyzerów nie dała w 100%
wiarygodnych i niepodważalnych wyników badań
laboratoryjnych, które potwierdziłyby zalety
tych urządzeń. Wiele osób zachęcone pozytywnymi
opiniami znajomych zaryzykowało i kupiło
magnetyzery. Kto stwierdził, że silnik w jego
aucie rzeczywiście mniej pali i jest bardziej
dynamiczny po zamontowaniu stał się zwolennikiem
tego magicznego... chciałem powiedzieć
magnetycznego wynalazku. Ci, którzy nie odczuli
pozytywnych skutków działania magnetyzerów
raczej nie wyrażają się o nich pochlebnie.
Aby zrozumieć na czym
polega działanie magnetyzera trzeba zagłębić się
w strukturę wewnętrzną paliwa. Choć brzmi to
dziwnie wyobraźmy sobie, że zaglądamy do wnętrza
benzyny lub ropy, zobaczylibyśmy wtedy
poruszające się chaotycznie pozlepiane grupy
węglowodorowe. Magnetyzer działając polem
magnetycznym na paliwo powoduje rozbicie tych
grup na mniejsze cząsteczki, a tym samym
sprawia, że mogą się one lepiej wymieszać z
atomami tlenu. Dzięki temu przy tej samej ilości
paliwa można wytworzyć bardziej efektywną
mieszankę.
O tym, że silnikowi nie
jest obojętne co spala, przekonują sami
producenci paliw oferując różnego rodzaju
uszlachetnione benzyny, które mają powodować
przyrost mocy lub też oczyszczenie silnika.
Magnetyzer może zastępować lub uzupełniać tego
rodzaju paliwa, gdyż efekt jego działania
skutkuje tym samym, czyli powstaniem bardziej
wydajnej mieszanki.
Oczywiście różnice w
efektywności spalania zwykłego paliwa i paliwa
obrobionego magnetycznie są niewielkie. Sam
proces spalania mieszanki w silniku nie zależy
tylko od jakości samego paliwa, są silniki,
które bardzo wyraźnie reagują na zmianę paliwa,
innym jest to prawie obojętne. Z reguły bardziej
czułe są silniki małe. Dlatego też właściciele
aut takich jak Cinquecento czy Seicento zwykle
chwalą magnetyzery, bo w przypadku tych
samochodów sam kierowca może odczuć zmiany w
dynamice auta i zużyciu paliwa wynikające z
użycia bardziej wydajnego paliwa. W wielu autach
o dużych mocach, zmiany są na tyle małe na tle
ogólnych osiągów czy też zużycia paliwa, że aby
je wykryć, trzeba by przeprowadzić szczegółowe
badania.
Niedawno opublikowano
wyniki badania magnetyzerów firmy Maksor. Ten
polski producent jako jedyny, oprócz
magnetyzerów nakładkowych (zakładanych z
zewnątrz na przewód paliwowy), oferuje
magnetyzery przepływowe, w których magnes ma
bezpośredni kontakt z paliwem. Dzięki temu na
benzynę lub ropę działa o wiele silniejsze pole
magnetyczne, bo jak wiadomo z fizyki natężenie
pola magnetycznego maleje proporcjonalnie do
kwadratu odległości od jego źródła. Maksor
postanowił udowodnić skuteczność swojego
magnetyzera podczas badania na hamowni
Przemysłowego Instytutu Motoryzacji (PIMOT).
Do badania użyto samochodu
Toyota Corolla z nowoczesnym 16-zaworowym
silnikiem o pojemności 1,3l o mocy 86KM. Auto
badano na jednorolkowej hamowni Schneck-Komeg w
testach ECE metodą "na ciepło". Co to znaczy? Są
to ściśle określone procedury testowe, które są
powszechnie stosowane i uznawane przez
producentów aut. Zużycie paliwa wyznacza się tu
na podstawie analizy chemicznej składu spalin
(zgodnie z regulaminem 101 ECE). Na hamowni
symulowana jest jazda miejska, pozamiejska i
mieszana. Niewątpliwą wadą tego badania jest
fakt, że opory hamowni są mniejsze niż opory
mierzone w warunkach rzeczywistych, dlatego
wielkości zużycia paliwa są nieco niższe niż te
uzyskane w normalnej eksploatacji. Nie zmienia
to jednak faktu, że dla porównania efektów
działania magnetyzera nie ma to znaczenia, gdyż
procentowe wartości zmian pozostają takie same.
Zaletą takiego badania jest to, że silnik z
magnetyzerem i bez niego badany jest w
identycznych warunkach i przy dokładnie takich
samych obciążeniach, co jest niemożliwe w
przypadku badań trakcyjnych.
W tabeli zamieszczone
zostały wyniki będące średnią arytmetyczną z
pięciu pomiarów. Badania pokazały, że dzięki
magnetyzerowi Maksor Sport można obniżyć zużycie
paliwa nawet o 14%! Warto również zauważyć, że
oszczędności są tym większe im jazda bardziej
płynna. Potwierdza to teorię o większej
efektywności spalania "namegnesowanego" paliwa -
utrzymanie tej samej stałej prędkości wymaga
dostarczenia mniejszej ilości mieszanki, gdyż
jej spalanie daje wyższą energię.
Wyniki badań Maksora
powinny zainteresować nie tylko fanów rajdów o
kropelce, bowiem większa efektywność procesu
spalania oznacza, że przy dostarczeniu tych
samych ilości paliwa, na przykład przy pełnym
otwarciu przepustnicy, wytwarza się większa
energia, a więc silnik dysponuje wyższą mocą.
Stąd zapewnienia producentów magnetyzerów o
poprawie dynamiki auta.
Maksor nie tylko daje nam
gwarancję słowną, ale również wyniki badań
przeprowadzonych na certyfikowanej hamowni. Tak
więc podwójne brawa: za skuteczność Maksora i za
odwagę jej sprawdzenia na hamowni.
Źródło: Andrzej Witkowski
"Podwójne zwycięstwo", GT nr 02 (38), luty 2002,
str. 40-41
|
Wyniki badania na
hamowni samochodu Toyota Corolla 1.3
|
|
|
JAZDA MIEJSKA |
JAZDA
POZAMIEJSKA |
JAZDA MIESZANA |
|
BEZ MAGNETYZERA |
6,73 |
4,75 |
5,48 |
|
Z MAGNETYZEREM |
6,46 |
4,09 |
4,96 |
|
RÓŻNICA |
- 4,01 % |
- 13,89 % |
- 9,49 % |
|
Symulowane przez
hamownię obciążenia są mniejsze niż te
występujące w rzeczywistości, dlatego
bezwzględne wyniki nie mogą być
porównywalne z realnym zużyciem paliwa
podczas eksploatacji. |
|