|
Trudno napisać
coś odkrywczego na temat tego osprzętu
silnika, warto jednak przekazać
doświadczenia własne i serwisów
tuningowych oraz podjąć próbę uporania
się z pokutującymi nieporozumieniami czy
wręcz mitami.
Może się okazać,
że pewne wywody będą niejako obrażać tę
prawomyślną - powszechnie uznawaną
praktykę, chociaż nie będzie to pierwszy
przypadek w dziedzinie tuningu. Z takimi
sytuacjami radził godzić się nasz
nieodżałowanej pamięci guru - prof.
Czesław Kordziński, który czasem z
rozbrajającym uśmiechem "wyjaśniał", że
tego nawet najstarsi górale nie wiedzą,
chociaż... jakże dużo wiedział, także z
zakresu praktyki tuningu. Tak już
poważniej dodawał, że na początku i
końcu wszystkiego był, jest i będzie
eksperyment, które to dygresje są może
wskazane w tych czasach dotkliwego wręcz
braku autorytetów. Zaczniemy więc od
krótkiego podkładu teoretycznego, po
którym łatwiej już będzie rozwiać
rzekome mity czy nieporozumienia.
FUNKCJE I DOBÓR
FILTRÓW
Podstawową funkcją filtrów sportowych
jest zmniejszenie strat, czyli oporów
przepływu w układzie dolotowym przy
zwiększonej trwałości tego osprzętu,
zwłaszcza w ekstremalnych warunkach
pracy silnika w celu poprawy jego
napełniania. Trzeba tutaj wyjaśnić, że
funkcja filtra, w tym szczególnie
sportowego, to nie tylko oczyszczanie
powietrza dolotowego, gdyż ma on wpływ
także na charakterystykę pracy silnika,
w tym momentu obrotowego w wyniku
uspokojenia przepływu, w tym wytłumienia
hamujących przepływ drgań poprzecznych
strugi i niejako z ubocznym skutkiem
wyciszenia szmerów ssania. To tłumienie
szmerów ssania ma miejsce wyłącznie w
przypadku wkładów do komory
filtracyjnej, szczególnie gdy filtr
dodatkowo wyposażony jest w warstwę
przedfiltrową z włókniny mineralnej lub
cienkiej gąbki. Istotny wpływ na
poprawę charakterystyki wymienionych
oddziaływań ma kształt komory
filtracyjnej, najkorzystniej kołowy lub
walcowy (cylindryczny), zwłaszcza
gdy kanał wlotowy usytuowany jest
stycznie do obwodu. Pozwala to uzyskać
ruch kołowy powietrza, najlepiej
lewoskrętny (zgodnie z naturą na półkuli
północnej). Przykładem modyfikacji
idących w tym kierunku mogą być komory
kołowe we wcześniejszych modelach
Poloneza, gdzie najpierw kanał wlotowy
był wprowadzony prostopadle, a później
stycznie do obwodu. Z kontaktów z
zapleczem techniczno-badawczym Fabryki
Filtrów Sędziszów oraz grupą naukowców
WAT-u wynika, że były badania
potwierdzające korzystne oddziaływanie
wlotów stycznych, co ma również wpływ na
wstępne oczyszczanie powietrza w wyniku
odśrodkowego wytrącania się większych
zanieczyszczeń. Sprzyja temu także
dłuższy dolot oraz faktura wewnętrznych
powierzchni kanału dolotowego,
najkorzystniej chropowata oraz
pofalowana (np. przewód peshla czy
gumowy typu "harmonijka"), które to
nierówności tłumią także drgania
poprzeczne strugi powietrza.
Trzeba też
podkreślić, że wiąże się to z dobraniem
optymalnej dla danego celu pojemności i
długości kanału dolotowego, przy czym w
komorach filtracyjnych kołowych lub
cylindrycznych uzyskuje się efekt jakby
przedłużenia dolotu właśnie przez ruch
okrężny powietrza. Wracając do istotnego
znaczenia warstw przedfiltrowych, nie
tylko ze względu na to wstępne
oczyszczanie i przedłużenie tym samym
żywotności zwykłych filtrów i bibuły czy
wydłużenia okresu międzyobsługowego
filtrów sportowych, trzeba zdecydowanie
odwodzić niektórych użytkowników od
usuwania tej warstwy jeszcze przed
zabudowaniem filtra. Takie praktyki są
czymś wręcz absurdalnym, gdyż cienka
otulina z włókniny mineralnej czy gąbki
nie zwiększa oporów przepływu, więc
należy tę włókninową wymieniać co 6-8
tys. km, a gąbkową myć lub także
nasączać po tym samym przebiegu.
Mycie włókniny mineralnej mija się z
celem, gdyż powoduje to zmniejszenie
porowatości i wzrost oporów przepływu.
Generalnie typ filtra trzeba dobierać do
charakteru eksploatacji pojazdu,
preferowanego sposobu jazdy oraz
dominujących warunków eksploatacyjnych,
w tym stopnia zanieczyszczenia
powietrza.
ZAMIANA I
WYMIANA FILTRÓW
Na wstępie rodzi się pytanie, czy
wymieniać filtry standardowe na sportowe
i kiedy ma to większy sens poza...
niewielką poprawą samopoczucia, tak ze
względu na dynamikę silnika jak i zakres
jego tuningu. Trzeba przy tym uwzględnić
preferowany sposób jazdy jak również
dominujące warunki eksploatacji. Należy
też wprowadzić rozgraniczenie
zastosowania tych filtrów w autach
starszej i nowej generacji (po 95 r.)
oraz tych najnowszych od roku 2003. Przy
czym nie wszystkie modele ostatniej
generacji mają tak wyrafinowaną
elektronikę sterującą, aby zaraz
obowiązywały obwarowania techniczne, o
których piszę dalej. Uwaga dotycząca
wszystkich aut, że zmiana filtra na
sportowy ma większy sens, gdy przyrost
dynamiki, w tym mocy i momentu
przekracza ok. 15%, przy czym trzeba
jeszcze uwzględnić preferowany przez
kierowcę sposób jazdy, czy często
przekracza 1 i 3 otwarcia przepustnicy.
Wydaje się być oczywistym, że filtr
standardowy przystosowany jest do
charakterystyki przepływowej znamiennej
dla najwyższej mocy + te 15% na
ewentualny chiptuning czy też odmienne
"strojenia" fabryczne silników na różne
rynki, w tym zagraniczne, czy też różne
paliwa. Ponadto niektóre auta
japońskie, w tym szczególnie Suzuki i
Nissan, zwłaszcza ten ostatni, nie lubią
zastępowania filtrów standardowych
sportowymi. Podobnie ma się sprawa z
niektórymi autami francuskimi, jak np.
Peugeot, szczególnie z tymi wyposażonymi
w filtry gąbkowe, gdzie generalnie
należy bardzo ostrożnie podchodzić do
"ruszania" dolotu, zwłaszcza nie usuwać
tych charakterystycznych zwężek. Te
ostanie uwagi odnoszą się do aut po 95
r., jak też najnowszej generacji, której
typowymi może być Punto HGT - najnowsza
wersja oraz niektóre BMW, gdzie
występują elektronicznie sterowane
przepustnice dolotu (Punto) i
przepustnice oraz tłumiki półaktywne lub
aktywne, również ze sterowanymi
przepustnicami. W tych autach lepiej nie
odstępować od osprzętu fabrycznego, do
czasu aż chiptunerzy uporają się z tym
problemem, gdyż póki co w razie
wprowadzania zmian tuningowych trzeba
także stosować komputer wcześniejszej
generacji, co sporo kosztuje. Nasi
czołowi elektronicy już czynią próby
"włamania" się do tej bardzo
hermetycznej elektroniki, natomiast
forma Michael Tuning System opracowała
tłumik półaktywny, do którego sterowanie
przepustnic zlecono w V-Tech Tuning.
Czyli nasi tunerzy nie zasypiają gruszek
w popiele, chociaż nie da się ukryć, że
są to działania trudne bez rozbudowanego
zaplecza techniczno-badawczego.
Może budzić
kontrowersje uwaga, że filtry sportowe
stanowią jakby element poratowania
silnika zużytego, gdzie występują silne
przedmuchy par oleju ze skrzyni korbowej,
których nie powstrzymują w pełni typowe
zapory czy wychwytacze oraz skraplacze
par oleju, jak stosowane kiedyś
skraplacze systemu Wupex w odmie Fiata
126. Standardowy wkład filtra z bibuły
po krótkim czasie jest zaolejony i
przestaje funkcjonować, dławiąc przy tym
przepływ powietrza, gdy włókninowy wkład
sportowego (już bez warstwy
przedfiltrowej), obsługowo nasączony
olejem , nie jest wrażliwy na zaolejenie
z silnika, a raczej jest mniej wrażliwy.
Odrębny
rozdział stanowią wskazania, czy raczej
przeciwwskazania w odniesieniu do
zasilania gazowego, gdzie przy
urządzeniach starszej generacji bez
dopracowania systemu zwężek i regulacji
składu mieszanki występuje tak zwana
cofka z typowymi "strzałami" w dolot.
Natomiast przy nowszych systemach
zasilania gazowego, zwłaszcza tych
sterowanych elektronicznie przy układach
linearnych czy nowszych sonicznych i
najnowszych sekwencyjnych, przy pełnym
osprzęcie regulacyjnym filtry sportowe
można stosować, szczególnie przy
silnikach tuningowanych. Okazuje się
przy tym, co może zaskakiwać, że takie
wyposażenie wraz z filtrem sportowym
pozwala "wydać" większy przyrost
dynamiki niż przy zasilaniu benzyną.
Można to odnieść do pilotowanych
samochodów z takimi przeróbkami
zwłaszcza marki BMW czy Alfa Romeo,
gdzie duże doświadczenie mają firmy:
Michael Tuning System, Węglarski Motor
System (MAG - Sport) oraz Maksor
specjalizujący się w bardzo skutecznych
magnetyzerach przepływowych, także do
zasilania gazowego. Można tam uzyskać
wiele interesujących informacji na temat
doboru filtrów, systemów dolotowych,
wylotowych i magnetyzerów, czyli
elementów stanowiących wynik
długoletniej współpracy wyżej
wymienionych oraz producentów
profesjonalnych filtrów sportowych, jak
"Proton" z Gostynia i "Filtromex" z
Rybnika.
Na koniec kilka
zaleceń, jakie typy filtrów sportowych
stosować zależnie od przeznaczenia auta
czy motocykla, odpowiednio do
preferowanego sposobu jazdy i oczekiwań
kierowców. Do jazdy użytkowej z
umiarkowanym wykorzystaniem dynamiki
zdecydowanie należy zalecić wkłady do
fabrycznej komory, gdyż uzyskujemy to,
czym "się jeździ", czyli poprawę
charakterystyki momentu, jego jakby
spłaszczenie z przesunięciem wartości
maksymalnych w kierunku niższych
prędkości obrotowych. Przyrost mocy
będzie tutaj raczej mały, ale ważna jest
ta odczuwalna poprawa dynamiki, co przy
umiejętnym wykorzystaniu przekłada się
na niższe zużycie paliwa. Trzeba też
dodać, że bardzo wskazanym jakby
uzupełnieniem tej zmiany jest
zastosowanie magnetyzera, a raczej
modyfikatora paliwa, szczególnie odmiany
Dynamic Fuel Maksora. W testowym
samochodzie Punto 55 wyposażonym w filtr
sportowy Proton z warstwą przedfiltrową
z włókniny mineralnej zużycie paliwa
obniżyło się z 5,5 l/10 km do 4,7 l, co
przy wyjściowo niskim zużyciu (nie
przekraczano 90 km/h z obciążeniem 4
osób) jest wynikiem zadowalającym.
Znacznej poprawie uległa też
elastyczność silnika, w tym zdolność
pokonywania wzniesień na wyższych
przełożeniach oraz kultura pracy
jednostki napędowej. Znacznie czulszy
stał się silnik na jakość markowego
paliwa i jakby lepiej tolerował
paliwa... mniej profesjonalnie, co jest
bardzo istotne dla trwałości silnika.
Dodać też trzeba, że testowe Punto
wyposażone jest jeszcze w umiarkowanie
"odetkany" tłumik końcowy typu KIT Alfa
od Michael Tuning System, który zapewnia
głośność porównywalną z emitowaną przez
układ fabryczny. Przy tym katalizator
ceramiczny zastąpiono metalowym
profesjonalnej marki Kemira, co w sumie
wydaje się być tym pakietem pierwszego
kroku tuningowego dla preferujących
spokojną jazdę. Tutaj konieczna jest
uwaga, że wprowadzone dygresje - te
odniesienia do innych elementów
osprzętu, są jednak konieczne, gdyż
poszczególne części stanowią ten znany
jeszcze ze szkolnej fizyki, typowy układ
naczyń połączonych.
TYPY I
DZIAŁANIE FILTRÓW SPORTOWYCH
Ogólnie można przyjąć podział na filtry
kształtowe pełnego przepływu
zakładane bezpośrednio lub z użyciem
kształtek na kolektor ssący względnie z
zastosowaniem dolotu o odpowiednio
dobranej długości. Drugi typ to
wkłady o kształtach dostosowanych do
fabrycznej komory filtracyjnej, przy
czym te krajowe bywają wyposażone w
otulinę lub nakładkę przedfiltrową z
włókniny mineralnej i rzadziej
odpowiedniej gąbki drobnoporowatej.
Zasadnicza
warstwa filtrująca wykonana jest z
włókniny naturalnej, zwykle bawełnianej
lub naturalno-syntetycznej i zbrojona
jest siatką metalową. W ofercie
rybnickiego Filtromexu są też filtry z
drobnej siatki, obowiązkowo z warstwą
przedfiltrową z włókniny mineralnej,
którą wymienia się wg zaleceń producenta
(zwykle co 6-8 tys. km).
Filtry kształtowe to głównie walce lub
stożki ścięte lub typu X-treme z
kontrstożkiem wewnętrznym - tak zwanym
konfuzoremm o powiększonej powierzchni
filtracyjnej, przewidziane raczej do
sportu, gdyż mimo podwyższania mocy max
do 5%, zwykle pogarszają charakterystykę
momentu (gorsza elastyczność) i powodują
wzrost szumów ssania.
Korzystną zmianą
przy tych filtrach byłoby zastosowanie
odpowiedniej obudowy na kształt
popularnych power boxów oraz
przedłużenie dolotu z ujęciem powietrza
chłodnego. Dobrym uzupełnieniem będzie
wykonanie skutecznej osłony atermicznej
na kolektor wydechowy, zwłaszcza gdy
fabryczny zastąpimy sportowym - rurowym.
Takie jakby power
boxy lub inne formy obudowy wprowadzają
między innymi firmy: Michael, Proton,
Filtromex i Węglarski Motor System oraz
mają je w swojej ofercie znani tunerzy
już tego zakresu kompleksowego, jak
Chojnacki Motor Systemm, Godula
Motor-Sport, Kałuża Motor Sport i
Świątek Tuning. Sportowe wkłady do
fabrycznej komory filtracyjnej nie
nastręczają już problemów, a przy tym ta
obudowa to określona pojemność, co razem
z fabrycznym dolotem niejako "stroi"
także długość i zwykle lepiej się
komponuje, chociaż poprawia głównie
charakterystykę momentu, co jednak
odczuwa się w jeździe użytkowej. Ponadto
fabryczna obudowa wycisza dolot, chroni
przed podwyższoną temperaturą oraz
wilgocią i co dość istotne, przed tymi
większymi zanieczyszczeniami, co niejako
przedłuża okres eksploatacji
międzyobsługowej.
Cokolwiek by
jednak nie napisać i jakimi argumentami
się nie podpierać, to filtry pełnego
przepływu i tak będą miały lepsze
"branie", a jedynym "racjonalnym" tego
wytłumaczeniem będzie powiedzenie, że
ten typ tak ma. Tyle że tego typu
wyjaśnień, jak np. z niefrasobliwym
usuwaniem katalizatorów jest nieco za
dużo w naszym tuningu.
METODYKA
OBSŁUGI FILTRÓW
Ujęte w tym rozdziale zalecenia też mogą
przysporzyć kontrowersji, zwłaszcza że
niektóre przewidywania oraz wskazówki od
producentów zachodnich jakby podcinały
tę gałąź handlową, chociaż określenie
żywotności tej części zamiennej szacuje
się na ok. 1 000 000 mil. Tak, nie
pomyliliśmy się, pisząc to, a Czytelnik
czytając! Przecież to się w końcu musi
także sprzedawać, jak krótko skomentował
znany potentat krajowy. Podobne
wątpliwości musi budzić zalecenie
czyszczenia filtra co 50 tys. mil,
podczas gdy praktyka pokazuje, że
średnio należy to czynić co ok. 30 tys.
km. Tak więc, schodząc na rodzimą ziemię
z uwzględnieniem krajowych realiów, w
tym dużego zapylenia, dymiących sadzą
diesli, przyjmujemy te 30 tys. km jako
górną granicę lecz pod warunkiem, że
stosowaliśmy warstwy przedfiltrowe z
wymianą co 6-8 tys. km.
Doświadczeni
serwisanci optują za przedziałem 15-20
tys. km, a niektórzy zalecają czynić to
co sezon. Przechodząc jednak do rzeczy,
czyli samej metodyki obsługi, trzeba
zacząć od hasła brudasów, że częste
mycie skraca życie. Nawet poprawnie
przeprowadzone mycie filtra z włókniny
naturalnej zmienia jej strukturę,
powodując zwiększenie porowatości lub
jej zmniejszenie, przy czym strefowo
występować może jedno i drugie w tym
samym filtrze. Skutkuje to gorszym
wychwytywaniem zanieczyszczeń lub
zwiększeniem oporów przepływu. Można
więc bez większego ryzyka błędu zalecić
wymianę filtra po 3-4 myciach, gdyż z
oszczędzaniem przy tych częściach jest
tak, jak z przedłużaniem przebiegu świec
zapłonowych i stosowaniem niższej
jakości oleju silnikowego.
Przyjmujemy więc
przebieg międzyobsługowy 15-20 tys. km
dla trudniejszych warunków drogowych
przy filtrach pełnego przepływu i 20-30
tys. km dla wkładów do komory
fabrycznej. Liczy się też długość dolotu
i sposób jazdy, gdyż w dłuższym dolocie
większe zanieczyszczenia wytrącają się
na ściankach wewnętrznych, czemu
sprzyjają mniejsze prędkości przepływu.
Nieco inaczej
zachowują się filtry siatkowe z
Filtromexu, które należy myć w benzynie
co 6-8 tys. km z równoczesną wymianą
warstwy przedfiltrowej, bez której nie
można tych części stosować, gdyż siatka
o drobnych oczkach szybko się zatyka.
Mycie filtrów z włókniny lub gąbki
przeprowadza się w ciepłej (nie gorącej)
wodzie, po uprzednim nasączeniu
zalecanym płynem typu detergent i
odczekaniu ok. 10 minut, aby
zanieczyszczenia "odgryzły się".
Następnie płukać
słabym strumieniem wody lub jeszcze
lepiej czynić to w odpowiednim naczyniu,
zmieniając wodę dwukrotnie. Samo
suszenie, szczególnie filtra z włókniny,
powinno przebiegać powoli, najlepiej w
ciepłym przewiewnym pomieszczeniu oraz
należy unikać suszenia strumieniem
ciepłego powietrza, a także nie suszyć
na słońcu, najlepiej w czasie 48 godzin.
Dobrze umyty i
wysuszony filtr z włókniny powinien mieć
odcień bieli, po czym nasączamy go
równomiernie z zewnątrz i od wewnątrz
natryskiem specjalnego oleju i
pozostawiamy, aby olej ociekł. Filtr
musi być nasączony olejem, gdyż bez tego
nie funkcjonuje prawidłowo, co adresować
można zwłaszcza do mechaników motocykli
żużlowych, którzy wszystko wiedzą
lepiej, chociaż w większości są naprawdę
dobrzy.
Powyższe zalecenia
są przykładem, jak z prostej instrukcji
fabrycznej można uczynić sprawę nieco
złożoną. Choć rytuał ten polecamy
jedynie dla dobra naszych Czytelników
oraz ich sprzętu podopiecznego.
Źródło: Wiesław
Pachoń - "O filtrach sportowych inaczej"
AUTO TUNING ŚWIAT - nr 8, sierpień 2004,
str. 58-59; nr 9, wrzesień 2004, str.
56-57
|