|
Światła w
samochodzie, to dla miłośników tuningu
wdzięczne pole do popisu. Szkła
reflektorów ujęte w wymyślne ramki czy
oklejone "powiekami" masek, lampy
pozycyjne i kierunkowskazy w kolorze
soczystej trawy czy denaturatu, to
wzbudza podziw widowni, ale na pewno nie
policjantów. Tak jak i w dziedzinie
kształtowania nadwozi i "rasowania"
podwozi, tuning świateł samochodowych ma
granice określone przez przepisy.
Przypominamy, że samochody dopuszczone
do ruchu można modyfikować/modernizować
tylko tak, aby w dalszym ciągu spełniały
wymagania rozporządzenia Ministra
Infrastruktury w sprawie warunków
technicznych pojazdów oraz zakresu ich
niezbędnego wyposażenia. Krótko mówiąc,
niedopuszczalne są zmiany, które by
wykraczały poza te warunki.
Choćby nasze
zmysły artystyczne były Bóg wie jak
genialne, samochód musi spełniać warunki
dopuszczenia go do ruchu. W
szczególności dotyczy to widoczności,
jaką dysponować ma kierowca. Nie mogą mu
tej widoczności ograniczać ani
przyciemnione nadmiernie szyby przednie
i przednie boczne, ani światła
reflektorów, które by miały gorszą moc
niż ta, która została założona przez
konstruktorów i wynika z homologacji.
Zatem takie zabiegi, jak częściowe
przysłanianie szkieł reflektorów, a
zwłaszcza zmiana barwy tych szkieł, czy
baniek żarówek, skutkująca zmianą barwy
świateł, a także ograniczeniem ich
zasięgu i mocy są niedopuszczalne.
Oczywiście nie można także zwiększać
mocy świateł reflektorów, przez
zamontowanie silniejszych żarówek.
Dawno minęła moda
na doprawianie samochodom wielkich
"rajdowych" halogenów i szperaczy. Skoro
jednak dawno minęła, to może niebawem
wróci. Reflektory dodatkowe muszą być
montowane zgodnie z prawidłami
wspomnianego rozporządzenia w sprawie
warunków technicznych pojazdów... A
nawet gdyby te dodatkowe światła
"przeciwmgielne" były zgodne z
przepisami, inne przepisy (Prawo o ruchu
drogowym) ograniczają używanie
dodatkowych przednich świateł
przeciwmgielnych - jedynie do warunków
silnie ograniczonej widoczności, bądź
bardzo krętej drogi, z oznakowaniem
"droga kręta" na początku.
Zatrzymajmy się
przez chwilę przy roli świateł
zewnętrznych w pojeździe samochodowym.
Ta rola jest dwojaka. Po pierwsze,
zapalone światła mają ułatwiać
dostrzeżenie pojazdu przez kierowców
innych pojazdów. Przy okazji nie mogą
ich oślepiać. Po drugie, mają w
ciemnościach oświetlać drogę w taki
sposób, by kierowca nie miał
wątpliwości, jaki tor jazdy ma obrać, a
także by mógł w porę dostrzec ewentualne
przeszkody na jezdni i przy krawędziach
drogi.
Co możemy zobaczyć
w blasku prawidłowo ustawionych świateł
mijania przeciętnego samochodu? Ich
snopy światła powinny "bić" na odległość
40-50 metrów. Pojazd jadący z prędkością
90 km/h pokonuje w ciągu sekundy 25
metrów, zatem jeśli w światłach mijania
jego kierowca zauważy jakąś nieświecącą
własnym światłem, bądź nieodblaskową
przeszkodę, to dojedzie do niej po dwóch
sekundach. Gdyby ta przeszkoda
znajdowała się na torze jazdy, prawie na
pewno uderzy w nią z prędkością bliską
początkowej, gdyż średnio rozważny i
dysponujący przeciętnym refleksem
kierowca zareaguje po mniej więcej
jednej sekundzie i zacznie hamować
dopiero w drugiej. Zdoła opóźnić ruch
swego pojazdu do być może 70-65 km/h.
Zazwyczaj im bardziej zaskoczony
widokiem przeszkody kierowca, tym
dłuższy czas jego reakcji. Śpiący na
jezdni wioskowy pijak czy nieostrożna
grupka dzieci mogą się znaleźć "na
masce" w czasie niewiele dłuższym niż
mgnienie oka... Szczególnie beznadziejna
może być sytuacja nieodblaskowych
pieszych czy rowerzystów. Na ogół
popełniają oni karygodny błąd myślowy:
"Skoro ja widzę jaskrawe światła
zbliżającego się samochodu, (nawet z
odległości kilku kilometrów gdy droga
jest prosta) to znaczy, że jego kierowca
też mnie widzi". To może być jednak
nieprawda! To najczęściej jest naiwne i
nieprawdziwe założenie.
Powtórzmy:
kierowca na nieoświetlonej drodze, we
własnych światłach mijania zobaczy
ciemny, nieodblaskowy przedmiot, w
odległości niespełna 50 metrów! Im
szybciej pojedzie, tym dłuższa będzie
droga reakcji; tym więcej metrów
przejedzie z dotychczasową prędkością i
tym mocniej uderzy...
Oczywiście
reflektory o szkłach częściowo
przysłoniętych "biją" gorzej. Jeśli to
zauważą diagności, nie powinni wydać
homologacji (teoretycznie). Także
policjanci tępią nietypowe światła.
Zwłaszcza rzucające się w oczy
reflektory o barwie świateł odbiegającej
od przyjętej w Polsce barwy "białej
samochodowej". Żarówki reflektorowe
koloru żółtego, do niedawna powszechnie
stosowane we Francji, nie są wcale
remedium na mgłę, tym bardziej nie są
równie skutecznym źródłem światła jak
żarówki białe. Można to powiedzieć o
wszelkich barwach żarówek, które nie są
białe.
Różnokolorowe
klosze tylnych świateł w zasadzie także
mogłyby być kwestionowane przez
policjantów. Ale ich interesuje kolor
nie tyle klosza, co światła. A te na
szczęście , gdy rozbłyskają, są zbliżone
do czerwonego bądź "żółtego
samochodowego". Na koniec przypominam,
że kategorycznie zabronione jest
używanie świateł przednich i tylnych
koloru "policyjnego" bądź o zbliżonych
barwach. I jeszcze jedna uwaga,
przypomnienie. Światła w samochodzie,
także w tym nowoczesnym, raz po raz
trzeba zbadać na stacji obsługi.
Przedtem warto sprawdzić i uzupełnić
powietrze w oponach.
Źródło: Tomasz
Talarczyk "Moc promieni", AUTO TUNING
ŚWIAT nr 10, październik 2003, str. 42 |