|
Opony są
jedynymi punktami kontaktu auta z
jezdnią i od nich zależy przyczepność,
zdolność przyspieszania, hamowania i
zwrotność. Są fundamentem, na którym się
wspierają wszystkie osiągi dynamiczne
pojazdu. Fundament w żadnym razie nie
powinien być lichy. Dlatego warto się
zatroszczyć o odpowiednie opony i dbać o
nie, by były jeśli nie najlepszym, to w
każdym razie niezawodnym elementem
naszego samochodu...
O jakich
oponach można powiedzieć, że są dobre?
Po pierwsze, muszą być dopasowane
rozmiarowo do obręczy, na które będą
założone i do auta, które mają dźwigać
na swych barkach. W dobrej fabrycznej
instrukcji obsługi są określone granice
wymiarów i obręczy, i opon, pasujących
do danego modelu. Dodajmy dla porządku,
że opony danej osi muszą mieć identyczne
rozmiary i być bliźniaczo do siebie
podobne, a także mieć takie samo
ciśnienie.
Tuningowcy
oczywiście często niektóre w tych
wskazówek ignorują - jest jednak
nieprzekraczalna techniczna granica
tolerancji, to rozmiary wnęk kół, w
których opony muszą mieć swobodę
podskakiwania na wybojach, a przednie
także skręcania. W przypadku bardzo
szerokoprofilowych opon, nie powinny one
wychodzić poza maksymalną szerokość
obrysu nadwozia, bo zaprotestują przeciw
temu rzeczoznawcy na stacji kontroli
pojazdów.
Dobre opony to
oczywiście opony niezużyte, z
bieżnikami o głębokości minimalnej 1,6
mm; tak przynajmniej stanowi kodeks
drogowy. Jednak tak płytkie bieżniki na
pewno nie spełnią swojej roli na mokrej
jezdni. A nacięcia mają służyć,
przypomnijmy, odprowadzaniu wody z
powierzchni styku opony z jezdnią.
Najlepiej z tym sobie radzi opona nowa,
z maksymalnie głębokim bieżnikiem 8-9 mm.
W miarę, jak bieżnik się ściera i staje
się coraz płytszy, opona stopniowo traci
zdolność odprowadzania wody z jezdni.
Stąd wniosek, że gdy jezdnia jest mokra,
zwłaszcza w czasie intensywnego deszczu,
na oponach w połowie zużytych, o
bieżnikach około 4 mm grubości, będziemy
się czuć tylko w połowie tak bezpiecznie
jak na nowych. Kierowalność tych opon
jest gorsza, droga hamowania znacznie
dłuższa, a skłonność do aquaplaningu
znacznie większa.
Ta zależność, na
szczęście nie dotyczy jezdni suchej. Na
niej lepsza byłaby opona bez bieżników -
tak zwany slick - bo większa jest
powierzchnia styku takiej opony z
jezdnią (każdy rowek bieżnika tę
powierzchnię ogranicza).
Im cieńszy
bieżnik opony - im bardziej jest on
starty - tym opona wrażliwsza na
przebicia. Niestety przeważnie mocno
starta opona pada także ofiarą złego
wyważenia bądź złej geometrii kół. Jej
bieżnik jest starty nierówno. Im opona
starsza, tym większe prawdopodobieństwo,
że ktoś kiedyś przytarł mocno jej bokiem
o krawężnik, bądź najeżdżał na niego
nieostrożnie, uszkadzając niewidoczną
strukturę kordu. Rośnie ryzyko, że taka
opona może nagle wystrzelić.
Podsumowując - im
starsza, bardziej zużyta opona, tym
mniej godna zaufania, zwłaszcza na
mokrej jezdni. Dlatego rozsądny kierowca
zaczyna się oglądać za nowym kompletem
opon, gdy w najpłytszych miejscach mają
one jeszcze grubo ponad 2 milimetry.
Odrębny temat
to opony stosowane do pory roku. O
ile na suchej bądź mokrej jezdni o
każdej porze roku lepiej się będą
sprawdzać opony letnie, bo mają
stabilniejszą powierzchnię kontaktu z
jezdnią, to przy każdym opadzie śniegu
bądź na nawierzchni pokrytej błotem
pośniegowym nawet najtańsze opony zimowe
okażą się bezkonkurencyjne. Kto zatem
nie ma możliwości technicznych
błyskawicznej zmiany opon, stosownie do
pogody na dworze, niech od listopada do
końca marca jeździ na zimówkach,
oczywiście również dopasowanych do
rozmiarów obręczy i wnęk kół w swoim
samochodzie.
Dziś na rynku
opon oferta jest przebogata. Do
popularnych lepszych marek aut można
wybierać spośród kilkunastu co najmniej
marek opon, na różnych poziomach
cenowych. Najdroższe są przeważnie
najlepsze - mają najwyższe indeksy
maksymalnej prędkości, są zrobione z
mieszanek gumy o najlepszych
parametrach, gwarantujących lepszą
przyczepność, kierowalność, zdolność
hamowania. Niekoniecznie jednak są
najtrwalsze czy najcichsze. Dlatego
dokonując wyboru warto się kierować
zdrowym rozsądkiem.
Na koniec o
kupowaniu opon używanych. Handlarze
sprowadzają je do Polski z Zachodu.
Czasem można tam dokupić jedną oponę, w
miejsce zniszczonej takiego samego typu,
zwłaszcza jeśli nie sposób już jej
znaleźć w serwisach i jeśli planujemy ją
zastosować na zapas. Nie łudźmy się
jednak, że trafimy na "prawie nówki".
Jeśli ktoś się ich pozbył, to znaczy że
stracił do nich zaufanie. A oponom
powinniśmy móc zaufać, jak najlepszemu
przyjacielowi, bo to one mają nam
zagwarantować kontrolę nad naszym
rozpędzonym samochodem.
Źródło: Tomasz
Talarczyk - "Łysy fundament"
AUTO TUNING ŚWIAT nr 1, styczeń 2004,
str. 58 |