Wyniki tuningu mogą
przysporzyć satysfakcji lub dużych rozczarowań,
a niejednokrotnie także zagrożeń. Skończone
dzieło to suma szczegółów, które wpływają na
sukces lub porażkę tuningu. Tego nas uczą
doświadczenia znanych mistrzów tej specjalności,
chociaż trzeba przy tym oddzielić to, co
afirmują do potrzeb swojego biznesu od tego, co
wiedzą i realizują z dużą rzetelnością i troską
o klienta, w tym o trwałość silnika, zawieszenia
i układu jezdnego. Czołowi tunerzy zaczynają
oficjalnie przyznawać, że wszystkie mechaniczne
modyfikacje silnika i jego osprzętu a także
chiptuning wzajemnie się uzupełniają i dają
lepszy efekt końcowy.
Rasowanie silnika
Poczynając od tuningu mechanicznego, trzeba
wziąć pod uwagę stan techniczny silnika i w
razie potrzeby poddać go stosownej naprawie oraz
ustalić zakres modyfikacji odpowiednio do
przewidywanych warunków eksploatacji pojazdu, do
jej elementów dominujących. Jawi się też pytanie
towarzyszące, czy chcemy autem pojeździć, czy
szybko go wykończyć.
Dla znęcających się
tuningowo nad poczciwym maluchem, aspirujących
przy tym do stosowania teoretycznych przeliczeń
przydatna będzie uwaga, że tutaj teoria często
zawodzi z racji nietypowego przebiegu ciśnień w
dolocie i wylocie tego silnika o współbieżnych
tłokach. Już generalnie podstawowymi błędami są:
nadmierne sprężanie, gdy nie dobierze się
odpowiednio "długiego" wałka rozrządu, albo
sprężanie za niskie, gdy wałek jest "długi",
czyli o dużych kątach otwarcia zaworów,
zwłaszcza gdy zastosowano większe zawory.
Warto pamiętać o mądrej
zasadzie znanych mistrzów tuningu, że podstawą
jest poprawa napełniania silnika bez
przeciążania układu korbowego. W silnikach
gaźnikowych podstawowy błąd stanowi stosowanie
za dużych gardzieli, a także niszczenie obróbką
mechaniczną optymalnej jakby anatomii kształtu
zwężki Venturi. W gaźnikach bocznossących błędne
jest stosowanie za dużych przelotów, co powoduje
trudności w zestrojeniu parametrów
regulacyjno-nastawczych. Trudności potęgują się,
gdy w kanale ssącym lub u nasady przekładek czy
podkładek lub kolanek dystansujących gaźnik, nie
zastosuje się dobranej wymiarowo zwężki. Błędem
jest tak zwane krótkie osadzenie gaźnika,
zwłaszcza gdy miejsce pozwala na dystans. Przy
tym nie warto rezygnować z typowego chwytacza
powietrza dolotowego w możliwie chłodnym miejscu
pod maską albo w rejonie chłodnicy. Ujęcie
nagrzanego powietrza pogarsza napełnianie
ciężarowe i tym samym osiągi, więc trzeba
osłonić kolektor wydechowy polerowaną blachą
nierdzewną o przewodności cieplnej dwukrotnie
gorszej od zwykłej stali węglowej. Przy wlocie
powietrza w nadbudowie maski lub w rejonie
chłodnicy trzeba to ujęcie zabezpieczyć przed
zniszczeniami za pomocą siatki czy kierownicy
powietrza z wytrącaczem albo wychwytywaczem
zanieczyszczeń. Sportowe filtry powietrza
pracują często w trudnych warunkach i dobrze
funkcjonują, gdy wyposażone są w warstwę
przedfiltrową z włókniny czy specjalnej gąbki.
Usuwanie przez niektórych kierowców tej warstwy
ochronnej jeszcze przed zabudowaniem filtra
stanowi zwyczajny absurd, gdyż nie zwiększają
oporów przepływu, natomiast przedłużają okres
eksploatacji między czyszczeniami warstwy
zasadniczej filtra.
Duże doświadczenia ma
tutaj krajowy Proton, wykonujący na zamówienie
także filtry dwuwarstwowe w klasie jakościowej
Mann-Hummel, o dużej zdolności wychwytywania
zanieczyszczeń i odpowiedniej trwałości.
Powszechna jest maniera stosowania głównie
filtrów stożkowych, często z przypadkowo dobraną
średnicą (zwykle za dużą) i długością przewodu
dolotowego, przeważnie z ujęciem powietrza
nagrzanego. Pomijając przy tym fabryczną komorę
filtracyjną, tracimy funkcje dobranej pojemności
dolotu oraz termoregulacji, jak też ochrony
przed nadmiernym zanieczyszczeniem oraz wilgocią
a także przed podwyższoną temperaturą. Już
mniejszą niedogodnością będzie zastosowanie
filtra stożkowego w osłonie atermicznej z
doprowadzeniem powietrza z obszaru przy
chłodnicy.
Wyposażenie dolotu w
przypadkowo dobrane power-rury czy power-boxy
(komory rezonansowe - dynamizujące) osiągające w
wykonaniu z karbonu dość wysokie ceny, wymaga
pomocy specjalistycznych firm tuningowych, tych
"z pierwszych stron" jak alfabetycznie:
Chojnacki Motor System, Godula Moto-Sport,
Kałuża Motor Sport, Michael Tuning System,
Świątek czy Węglarski Motor System. Mogą tam
zweryfikować części dolotu lub zaproponować
własne albo wykonane na indywidualne zamówienie
przez firmy współpracujące. Przy tym ocena
skuteczności oddziaływania takiego dolotu wymaga
albo prób trakcyjnych z pomiarem za pomocą
typowych motometrów, ostatecznie nawet stopera
albo na hamowni, lecz z symulowanym dodmuchem.
Pomiar na hamowni bez symulacji dodmuchu jest
nieporozumieniem, gdyż w warunkach
eksploatacyjnych ciśnienie mierzone pod maską za
pomocą manometru elektronicznego sięga 1 atm a
nawet więcej w warunkach ekstremalnych. Ma to
istotny wpływ - ten jakby efekt doładowania - na
osiągi, co absolutnie wymaga uwzględnienia przy
pomiarach.
Typowe schody tuningu
Problemy tuningowe narastają i wymagają
większych nakładów finansowych, gdy mamy auto
nowej generacji z przepustnicą sterowaną
elektronicznie, zwykle w funkcji temperatury i
podciśnienia. Trudności potęgują się, gdy auto
dodatkowo wyposażone jest w tłumik końcowy typu
semi-active z przepustnicą sterowaną,
najczęściej w funkcji ciśnienia spalin lub
obrotów silnika. Przykłady mogą stanowić Punto
HGT (dolot) i niektóre BMW (dolot i wylot). W
Punto HGT tuning dolotu wymaga albo powrotu do
przepustnicy mechanicznej z odpowiednim
przestrojeniem lub zmiany komputera. Tuning
układu wylotowego sprowadza się do rozwiązań o
działaniu progresywnym, generalnie bez
nadmiernego "odtykania" tłumika końcowego. Z
tymi problemami radzi sobie już nasza "szpica"
tuningowa, także w zakresie elektroniki
pojazdowej. Zalecić można dużą ostrożność oraz
kontakt tylko z profesjonalnymi serwisami
tuningu dolotu i wylotu, które już opracowały
lub opracowują urządzenia dynamizujące dolot i
wylot z dostosowaniem do warunków, jakie
stwarzają silniki nowej generacji.
Ostrożnie z wydechem
Podstawowym błędem tuningu układu wydechowego
jest nadmierne "odetkanie" i kult efektów
dźwiękowych oraz tego wystroju za pomocą
przewymiarowanych końcówek, tak zwanych rynien
lub wręcz wiader. Zastosowanie przewodów
wylotowych o średnicy często większej o 10-15 mm
od wymaganej powoduje pogorszenie
charakterystyki momentu obrotowego i mocy w
zakresie obrotów przejściowych, przy wzroście
zużycia paliwa. To samo powoduje przewymiarowany
tłumik główny, zwykle końcowy. Generalnie nie
można więc zakładać tłumików przypadkowych, a
jedynie dedykowane do danego modelu auta,
najlepiej jednak wykonane na indywidualne
zamówienie, stosownie do osiągów silnika i
zakresu przeróbek a także przewidywanej
eksploatacji użytkowej czy sportowej, która z
nich ma dominować.
Trudno przy tym nie
apelować o miejsce dla katalizatorów, których
usuwanie stanowi jeden z poważniejszych błędów
tuningu i stało się jakąś absurdalną manierą.
Usuwanie sprawnych katalizatorów zwłaszcza w
autach roczników po 95 r. jest nieporozumieniem
czy raczej nonsensem technicznym i wręcz
rozbojem wobec środowiska naturalnego, a ponadto
poważnym naruszeniem prawa o ruchu drogowym. Dla
przykładu katalizator w CC lub SC 0,9-1,1 może z
powodzeniem obsłużyć silnik 1,2 l.
W autach z czujnikiem
ciśnienia spalin lub podwójną sondą Lambda po
usunięciu katalizatora elektronika pokładowa
"zafunduje" zasilanie awaryjne z wiadomymi tego
skutkami. Wymaga to przestrojenia czujników, co
nie zawsze musi się udać, a zawsze jest
kłopotliwe. Nasz dopalacz, oprócz ograniczenia
toksyn uspokaja hamujące przepływ drgania
poprzeczne strugi spalin oraz wycisza hałas i
poprawia charakterystykę momentu obrotowego, od
której zależy dynamika i ekonomiczność.
Ostatecznie katalizator
ceramiczny można zastąpić metalowym chociażby
profesjonalnym krajowym marki Lindo-Gobex lub
nawet sportkatalizatorem tej marki, o dobranej
ilości kanalików na cal kwadratowy, czyli 200 do
aut cywilnych i 100 do sportowych. Zakup i
profesjonalny montaż takich katalizatorów mogą
ułatwić współpracujące z producentem firmy:
FUH-Górecki i Michael Tuning System w Żorach.
Każda znacząca zmiana w
silniku oraz jego osprzęcie (dolot i wylot)
wymaga kontaktu z czołowymi chiptunerami, nie
tylko montażystami, tylko takimi, którzy między
innymi opracowują własne programy i dokonują...
teoretycznie niemożliwych "włamań" do
elektroniki pokładowej, jak chociażby V-Tech
Tuning w Krakowie, stołeczny Almar,
Autoelektronika M. Dróżdż w Czeladzi albo Sopa
Service k. Gliwic.
Pamiętajmy o zawiasach
W zasadzie powyższy materiał dotyczy głównie
silnika i jego osprzętu, to jednak trudno nie
wspomnieć o błędach tuningu zawieszenia, układu
jezdnego i hamulcowego, o czym należy pamiętać
zwłaszcza po znacznej poprawie dynamiki naszego
pojazdu. Ograniczając się tylko do haseł, można
zalecić czy przeciwwskazać: nie utwardzajmy
nadmiernie zawieszenia, gdyż traci na tym
bezpieczeństwo i komfort jazdy a także trwałość
tego układu. Do tego nie dystansujmy nadmiernie
kół, zwłaszcza przednich, gdyż zwiększa to
obciążenie i promień zataczania koła, co jest
niebezpieczne, zwłaszcza na śliskiej
nawierzchni. Przewymiarowane obręcze kół i
ogumienie, to dodatkowe straty na dynamice,
chyba że mamy jej w pewnym nadmiarze i...
spełnia to nasze poczucie estetyki. Po
zwiększeniu dynamiki ponad 30% trzeba już
zainwestować w markowe hamulce i warto też
pomyśleć o wzmocnionym sprzęgle.
Na zakończenie refleksja,
że to dość trudna i niewdzięczna funkcja, takie
jakby nawracanie na tę "prawomyślną" metodykę
tuningu, chociaż z ostatnich doświadczeń wynika,
że już spora grupa młodych fanów bierze pod
uwagę takie czy podobne perswazje, co może
cieszyć - tak trzymać koledzy - adepci tuningu.
Źródło: Wiesław Pachoń -
"Czego unikać w tuningu?"
AUTO TUNING ŚWIAT nr 6, czerwiec 2004, str.
54-55