|
Poszukując
uszczelki tylnej szyby do 28-letniego
Opla Manty, red. Jurecki trafił do
mieszczącej się po sąsiedzku firmy
zajmującej się szybami i "tego typu
sprawami". Ów warsztat specjalizuje się
również w foliowaniu i przyciemnianiu
szyb, swego czasu był również jednym z
pionierów na tym rynku.
Póki co, uszczelka
jest nie do zdobycia. Jednak dzięki tej
wizycie odkryliśmy, że foliowanie to
ciekawy temat, a sama czynność wymaga
dużo wiedzy i doświadczenia oraz
zdolności manualnych. Przekonało nas to
do napisania artykułu o foliach, chociaż
właściwie lubimy rozwodzić się tylko o
modyfikacjach, dzięki którym można
jeździć szybciej.
Dla ułatwienia
dalszej opowieści podzielimy folie na,
nazwijmy je, budowlane i samochodowe.
Folie budowlane są przystosowane do
kładzenia na płaskich nawierzchniach.
Folie samochodowe które są
termokurczliwe, świetnie dopasowują się
do profilu szyby, co ułatwia montaż, a w
przypadku szyb o fantazyjnym wygięciu, w
ogóle go umożliwia.
JAK TO Z FOLIĄ
BYŁO
Nie udało się nam ustalić, gdzie na
świecie "zaczęło się" foliowanie,
najprawdopodobniej miało to miejsce
gdzieś w słonecznych stanach USA albo w
krajach arabskich. W Polsce ciemne szyby
były z początku wyróżnikiem ludzi,
którym z różnych powodów zależy na
dyskrecji lub ambitnych posiadaczy
Polonezów oraz małych i dużych Fiatów w
wersji "Boulevard Saint-Tropez". Do
warsztatów prawie wcale nie trafiali
posiadacze samochodów innych marek. W
pionierskich czasach (początek lat 90),
nie było folii samochodowych, używano
więc budowlanych. Przeważnie kupowano
wyroby azjatyckie, jedyne wówczas
dostępne. Były one marnej jakości,
szybko blakły zmieniając kolor,
łuszczyły się i odpadały. Łatwo się
rysowały już podczas montażu, ponieważ
nie posiadały warstwy ochronnej. Bez
większych problemów można je było kłaść
na boczne szyby o prostym profilu, lub
tylko nieznacznym wygięciu. Kłopoty
zaczynały się przy szybach tylnych,
zazwyczaj mocno wyprofilowanych. Aby do
takiego kształtu dopasować folię w
jednym kawałku, trzeba było wyjmować
szybę z wozu, a folię nacinać i kleić na
"zakładkę". Żeby wyglądało to sensownie,
zakładki musiały się znajdować idealnie
na paskach ogrzewania. Wymagało to
duuużej ilości czasu i benedyktyńskiej
cierpliwości. Tylko nieliczni fachowcy
umieli i chciało im się to robić. Z
czasem zaczęto stosować folie budowlane
o dużo lepszej jakości, ale ciągle
pozostały kłopoty montażowe. Dopiero
mniej więcej trzy lata temu (2000 r.)
pojawiły się pierwsze folie samochodowe
(termokurczliwe) z prawdziwego
zdarzenia. Folie te nakłada się bez
wyjmowania szyb, z jednego kawałka (nic
nie trzeba nacinać!), specjalna powłoka
SR zapobiega porysowaniu w trakcie
montażu i późniejszej eksploatacji. Wraz
z pojawieniem się folii, które nie
wymagały ogromnego doświadczenia i
precyzji podczas naklejania, liczba
warsztatów oferujących tę usługę
gwałtownie wzrosła.
Obecnie dostępne
są folię kilku firm. Wybór kolorów.
Wybór kolorów i odcieni jest bardzo
bogaty, mamy więc dużą dowolność. Jakość
współczesnych folii jest bez zarzutu
często jest ona poparta kilkuletnią
gwarancją producenta. Ponadto dobry
warsztat dołoży dożywotnią gwarancję
("...do samego końca, mojego lub jej.")
na montaż. Oznacza to, że folia nigdy
nie ma prawa np. złuszczyć się albo
"dostać purchli". Obecnie gwarancje plus
niezbyt wygórowana cena usługi to dobre
argumenty, żeby nie próbować robić tego
samemu. (...)
NIE TYLKO
PRZYCIEMNIANIE
Oprócz foli przyciemniających mamy też
przejrzyste folie antywłamaniowe. Są one
wykonane z grubszego tworzywa i jeśli
złodziej lub inna gadzina zbije szybę,
jeszcze sporo się napracuje, żeby dostać
się do środka auta. Dla tuningowców może
nie jest to bardzo ciekawa propozycja,
co innego dla samotnie jeżdżących
kobiet. Czytelnicy z dużych miast znają
plagę rabunków na światłach. Funkcje
ochronne można połączyć ze stylingiem,
naklejając folię przyciemniającą i
antywłamaniową równocześnie. Folie
trafiły również do sportu i w rajdach
stanowią obowiązkowe wyposażenie
bezpieczeństwa. Przygotowując samochód
do Mistrzostw Polski lub Pucharu PZM
wszystkie szyby boczne oraz tylna muszą
być "zafoliowane".
Istnieją też inne
metody przyciemniania szyb, np. przez
napylanie specjalnego tworzywa. Na razie
jest to mało rozpowszechnione i niestety
droższe.
Foliowanie to
popularny element stylizacji.
Przyciemnione lub kolorowe szyby
podkreślają sylwetkę auta. Ten sposób
jest względnie tani i efektowny. Oprócz
walorów stylistycznych, folie mają też
znaczenie funkcjonalne. Chronią przed
promieniami UV, w lecie mamy chłodniej
we wnętrzu, tapicerka mniej płowieje,
drogi sprzęt audio i jadące osoby (np.
kochanki) można ukryć przed wścibskim
okiem... David Beckham nie wsiadłby do
wozu bez przyciemnionych szyb. W
rajdówkach folie zabezpieczają załogę
przed odpryskami szkła w razie "dzwonu".
Znaleźliśmy jedną
wadę foliowania. Red. Jurecki miał
okazję być wieziony znacznie
zaciemnionym samochodem. Świat za oknami
wydawał się ciemny i smutny, a redaktor
z wolna popadał w coraz bardziej ponury
nastrój. Nawet najświeższy numer "GT"
nie pomagał. Po otwarciu szyby okazało
się, że jest słoneczne popołudnie. Może
dlatego tak często z za przyciemnionej
szyby wygląda zacięta i chmurna twarz
kierowcy...
Za pomoc w
zbieraniu materiałów dziękujemy panu
Piotrowi Zielińskiemu z firmy Uniglass,
tel. (22) 833 52 53.
Źródło: Tomasz
Ważyński, Wojciech Jurecki "Ciemność
widzę, ciemność!"
GT nr 12 (60) , grudzień 2003, str.
44-45 |