|
Czołowi
spacjaliści tuningu oprócz badań
hamownianych niezwykle dużą wagę
przywiązują do prób trakcyjnych na
wybranych przez siebie odcinkach drogi,
a czym wiele mogą powiedzieć Mistrz
Zdzisław Kałuża lub Jacek Chojnacki czy
Andrzej Godula.
Badania
stacjonarne - laboratoryjne i próby
trakcyjne, stanowiące jakiś standard i
rutynę działania producentów samochodów
i części zamiennych, przeprowadzane w
zapleczach badawczo rozwojowych i na
torach jazd próbnych nabierają
specyficznego znaczenia także w tuningu
i sporcie. Zwłaszcza w tym sporcie przez
duże "S" jak chociażby Formuła 1, gdzie
poszczególne zespoły dysponują torami
prób z "okomputerowanymi" stanowiskami
pomiarowymi. Zarówno w tym większym jak
i mniejszym sporcie liczy się czas
dochodzenia do optymalnych, czy raczej
maksymalnych wyników. Wiąże się to
jednak z dużymi kosztami, więc do celów
tego mniejszego już sportu jak też
tuningu auta na ulicę trzeba ograniczać
się do testów drogowych czy prób
hamownianych. W próbach trakcyjnych
podstawowym testem jest pomiar
przyśpieszeń w zakresie 0-100 km/h z
przechodzeniem przez poszczególne biegi.
Do jazdy użytkowej przewidziano także
próbę elastyczności silnika w przedziale
prędkości 60-100 km/h na IV i V-tym
biegu. Do celów sportowych stosowany
jest również test z odcinkiem pomiarowym
o długości 400 metrów.
Te właśnie pomiary
pozwalają już z grubsza zorientować się
w skutkach poczynionych zmian w zakresie
tuningu mechanicznego samego silnika,
jak też układzie dolotowym i wylotowym.
Warto przy tym pamiętać, jak ważna jest
poprawa elastyczności silnika w myśl
potocznego określenia, że "jeździ się
momentem".
Nieco wyższą formą
pomiarów są testy drogowe z
zastosowaniem urządzeń do pomiaru
przyśpieszeń w funkcji czasu, konkretnie
przyrostu obrotów silnika w jednostce
czasu, w wyniku czego można uchwycić
nawet różnicę 20-30 obr/min w kolejnej
fazie prób, które warto powtarzać celem
uśrednienia wyników, a tym samym
zmniejszenia ewentualnego błędu pomiaru.
Takim typowym przyrządem używanym przez
naszych czołowych kierowców był tester
inz. Grocholskiego z Poznania. Stosowano
także podobne urządzenia zachodnie,
jednakże zasada była podobna, gdyż jest
to jakby substytut hamowni. Przy pomocy
odpowiednich wykresów oraz przeliczeń
można określić z pewnym przybliżeniem
charakterystykę mocy oraz momentu
obrotowego silnika. Uznani teoretycy
oraz praktycy tuningu, jak prof. Czesław
Kordziński, Graham Bell, Guy Croft czy
Ben Watson zalecają w swoich
publikacjach czy innych wypowiedziach,
właśnie uzupełnienie prób hamownianych
testami drogowymi, pozwalającymi
uchwycić wszelkie techniczne niuanse
zmian charakterystyki oraz osiągów po
wprowadzeniu modyfikacji czy zmian w
osprzęcie silnika. We wszystkich
testach, szczególnie na hamowni, ważna
jest naczelna zasada wprowadzania
pojedynczych elementów zmian, aby lepiej
można było ocenić ich oddziaływanie a
także warunek tak zwanej czystości
próby, z wyeliminowaniem czynników
ubocznych. Przykładowo powinny
obowiązywać takie same lub zbliżone
warunki atmosferyczne, chociaż w próbie
hamownianej w wyniku otrzymujemy także
już tak zwaną moc zredukowaną,
odbiegającą nieco od tej przeprowadzonej
w warunkach wzorcowych, przy określonym
ciśnieniu atmosferycznym oraz
temperaturze i wilgotności powietrza. To
samo dotyczy rodzaju nawierzchni w
próbach drogowych.
Zagadnienie
czystości próby jest szczególnie ważne,
także z etycznego punktu widzenia, gdy
wyniki publikowane są później w
czasopismach specjalistycznych z
wprowadzeniem w błąd czytelników i
potencjalnych klientów. Może zachodzić
zwyczajna manipulacja zawiniona przez
zlecającego badanie, który sugeruje jego
zakres i metodykę, a publicysta
przetwarza jedynie otrzymane wyniki na
formę przystępną dla czytelników. Stąd
wniosek, że przeprowadzający testy nie
powinni ulegać określonym wymaganiom
zleceniodawcy, mając na względzie
wymagania etyki zawodowej i
profesjonalizmu.
Próby hamowniane
silnika przygotowywanego do sportu,
zwłaszcza z tym głębszym tuningiem
mechanicznym, gdy jeszcze jest
wymontowany, dobrze jest przeprowadzać
na hamowni silnikowej, kiedy to łatwiej
jest dokonać zmian w osprzęcie silnika i
wszystkie te elementy tuningu wstępnie
zestroić technicznie. Natomiast to
ostateczne zgranie techniczne
wprowadzonych zmian można już
przeprowadzać na hamowni podwoziowej.
Wysokiej klasy specjaliści dysponujący
hamownią i zajmujący się tuningiem
elektronicznym, dzięki próbom szybciej
dochodzą do optymalnych wyników, a
ponadto są w stanie wychwycić każdy
dysonans techniczny, jak źle dobrany
wałek rozrządu, dolot czy układ
wylotowy. Można tu służyć przykładami
uzyskania takich spostrzeżeń od inż.
Tomasza Pirowskiego z V-techu czy inż.
Andrzeja Goduli "Godula-Motor-Sport",
aby już nie uchybić wymogom pleni titulo,
chociaż każdy zainteresowany tuningiem,
wie które z tych nazwisk jakiej
działalności czy firmie przypisać.
Celem
zorientowania z grubsza w możliwościach
badawczych hamowni, należałoby wymienić,
że na podstawie tych wymiarów
stacjonarnych można obliczyć moc
efektywną i maksymalną silnika z
ustaleniem momentu obrotowego. Występuje
przy tym wspomniane już pojęcie mocy
zredukowanej, z uwzględnieniem wpływu
warunków atmosferycznych, w tym
ciśnienia oraz wilgotności i temperatury
powietrza. Na hamowni z pomiaru
uzyskujemy wyniki odnoszone do
parametrów atmosferycznych wzorcowych
wzorcowych, lecz otrzymujemy także wynik
skorygowany z uwzględnieniem tegoż "biometru".
Ponadto można określić natężenie zużycia
paliwa z zapotrzebowaniem jednostkowym i
godzinowym, a także sprawność ogólną
silnika. Są wielkości występujące w
charakterystyce prędkościowej, tak
zwanej prędkościówce, stanowiącej
zależność parametrów charakteryzujących
pracę silnika w różnych zakresach
prędkości obrotowych, zależnie od
dawkowania paliwa oraz otwarcia
przepustnicy. Jest też pojęcie
charakterystyki obciążeniowej silnika,
zwanej potocznie obciążeniówką,
określanej jako zależność natężenia
zużycia paliwa od momentu obrotowego lub
mocy efektywnej przy stałej prędkości
obrotowej. Oprócz tych ważniejszych
zależności, jest jeszcze do uchwycenia
charakterystyka regulacyjna wpływu
składu mieszanki czy też zapłonu, a
także rozrządu. W tuningu do celów
użytkowych, a częściej do sportu
korzysta się przeważnie z hamowni
podwoziowych chociażby z racji łatwości
przeprowadzenia tego pomiaru.
Na koniec warto
jeszcze wspomnieć, że mamy już
specjalistów tuningu elektronicznego,
uczestniczących w testach na torach
zachodnich z zastosowaniem metod
telemetrii aktywnej i biernej, co wymaga
już odpowiednich stanowisk kontrolnych,
wyposażonych w wysokiej klasy komputery.
Ocenie w czasie takiego testu podlegają
zarówno osiągi auta, jak też zachowanie
się zawieszenia i układu jezdnego. W
wariancie telemetrii aktywnej tester -
kierowca na bieżąco wymienia informacje
z obsługującymi punkt kontrolny i
wprowadzane są na bieżąco korekty
parametrów regulacyjno-nastawczych
osprzętu silnika, w tym zmiany
oprogramowania.
Natomiast w systemie telemetrii biernej
wszystkie stosowane zmiany wprowadzone
są po zakończeniu testu i wymianie
spostrzeżeń. W tym równaniu do Zachodu,
póki co nie mamy jeszcze dużych
osiągnięć, chociaż liczy się udział inż.
Tomasza Pirowskiego w testach na torach
jazd próbnych w Portugalii, jak też w
opracowywaniu nowych programów dla
niemieckich firm specjalistycznych.
Ważne jest każde takie działanie,
chociażby w zakresie wymiany doświadczeń
naszej czołówki tuningu z zachodnimi
specjalistami.
Źródło: Wiesław
Pachoń "Badania i testy w tuningu", GT
nr 02 (38), luty 2002, str. 42-43
|