Im więcej wiemy, tym
lepiej wiemy, czego... nie wiemy. Ta właśnie
maksyma, stanowiąca jakby hasło dnia w rybnickim
oddziale Tenneco Automotive (Walker),
obowiązująca również w firmie tuningowej "Michael",
lansowana jest przez inż. Henryka Michalika w
obu tych zakładach z racji istniejących powiązań
organizacyjnych. Stąd też działający w nich
konstruktorzy, oprócz pilnego studiowania
związanej tematycznie klasyki, śledzą także
bieżące publikacje dotyczące tych zagadnień.
Niewątpliwie znaczące informacje wniosły
ostatnie artykuły Lecha Węglarskiego z cyklu
"Strumienice, mity i rzeczywistość" - część I i
przygotowywana do druku część II (zapowiadana
jest też część III).
W związku z bardzo dużym
zainteresowaniem tą tematyką poproszono mnie o
komentarz, co czynię z pewnymi oporami i
respektem, gdyż autor tego cyklu uchodzi
słusznie za wiodącego specjalistę w tuningu
układów dolotowych, zwłaszcza w konstruowaniu
strumienic dolotu. Przechodząc do meritum
sprawy, trochę więcej uwagi chciałem poświęcić
wywodom Lecha Węglarskiego na temat strumienic
układu wydechowego, z którą to tematyką też
znakomicie sobie radzi.
W zasadzie pewnych
dodatkowych wyjaśnień wymaga wspomniany w tych
cyklicznych publikacjach rzekomy wpływ
strumienic łuskowych na uszkodzenia uszczelek
pod głowicą, czy nawet na zatarcie silnika. Są
to dość odważne supozycje, gdyż jakby wyklucza
się w takich przypadkach wpływ innych, tych już
klasycznych, powszechnie znanych serwisantom i
tuningowcom przyczyn lub chociażby ich
współudziału. Specjaliści firmy Michael zostali
kiedyś poproszeni przez prowadzącego znaną
hurtownię tłumikową o opinię w sprawie zatarcia
silnika z układem wydechowym wyposażonym w
katalizator zabudowany w ramach wymiany tej
części uszkodzonej czy wyeksploatowanej. Otóż w
markowym aucie założono katalizator mniej
renomowanej firmy, gdy fabrycznie jak i
serwisowo powinien być "Ebersprecher" lub "Leistritz".
Nastąpiło zatarcie silnika i wiadome dochodzenie
przyczyn przez poszkodowanego klienta.
Wstępna diagnoza
specjalistów "Michaela" brzmiała: w
katalizatorze o mniejszej trwałości powłok
katalitycznych, na skutek zjawiska kawitacji,
miejscowych uderzeń ciśnieniowych, wspomniana
powłoka może ulec częściowemu złuszczeniu.
Zależnie od charakterystyki silnika i układu
wydechowego zawsze określona część amplitudy
fali odbitej nadciśnienia powraca do silnika w
postaci fali podciśnienia, co w fazie
współotwarcia zaworów może poprawić wymianę
ładunku uzupełniając w ten sposób kompresję, co
określa się jako wypełniacz kompresji. Ma to
niebagatelne znaczenie, zwłaszcza w zakresie
obrotów niższych oraz przejściowych, gdyż
poprawia elastyczność silnika i ma wpływ na
ekonomiczność jego pracy w tym zakresie. Z tą
powracającą falą do komór spalania dostają się
nie tylko złuszczone cząsteczki powłoki
katalitycznej, gdyż może to dotyczyć także
cząstek wełny stalowej czy mineralnej z
uszkodzonych tłumików, które to cząsteczki
działają jak proszek ścierny, przez co nastąpić
może zatarcie silnika. Wstępna diagnoza
wspomnianych specjalistów znalazła pełne
potwierdzenie w wynikach badań zleconych w
specjalistycznej placówce badawczej i stanowiła
sygnał dla producenta katalizatorów, których
jakość uległa ostatnio dużej poprawie.
Strumienice mogą
oczywiście działać także destrukcyjnie na układ
wydechowy, powodując przyspieszone zużycie
powierzchni wewnętrznych, podobne do skutków
erozji gazowej... chociaż również w tym
przypadku przyczyną jest zjawisko kawitacji,
charakterystyczne dla większych prędkości
przepływu spalin.
I tutaj chwała i
podziękowania kolegom z chiptuningu, jak inż.
Michał Dróżdż z Autoelektroniki w Czeladzi czy
inż. Tomasz Pirowski w V-tech Tuning w Krakowie,
którzy dzielili się z niżej podpisanym wieloma
cennymi uwagami na związane tematy, zaskakując
nie jednokrotnie rzetelną wiedzą o działaniu
układów wydechowych. Na duże uznanie zasługuje
także konstruktor znanej już firmy Filtron
Proton - Paweł Piotrowski, który do kolejnych
modeli strumienic dolotu opracował znakomite
filtry powietrza, także w osłonach, włókninowe
lub gąbkowo-włókninowe. Wracając do przerwanego
wątku zatarcia silników, w których oprócz
zabudowania strumienicy, przeprowadzono także
tuning mechaniczny przy znacznym przyroście mocy
często o 30-50%. Nie musi to być spowodowane
tylko lub nawet częściowo strumienicą. Wystarczy
np. przekroczenie dopuszczalnego kąta dewiacji w
układzie korbowym (tak zwane skoszenie, kiedy
ten układ nie pracuje w osiach), aby wystąpiły
warunki sprzyjające zatarciu silnika, nawet przy
prawidłowo dobranych tolerancjach w układzie
tłok - cylinder.
Natomiast wydmuchiwanie
uszczelek pod głowicą w opinii znanych
specjalistów serwisu spowodowane bywa
najczęściej tymi klasycznymi przyczynami,
zwłaszcza w silnikach o podwyższonych osiągach.
W tym to kontekście, gdy strumienica podwyższa
znacząco dynamikę, też może być jedną ze
składowych przyczyn. Czasem okazuje się, że
argumentacja w tak zwanych prostych żołnierskich
słowach nie za bardzo trafia do przekonania,
więc może potrzebne są wręcz habilitacje lub
chociażby uczynienie z tego tematu dyplomowych
prac inżynierskich, co proponuję pół żartem, pół
serio. W interesie klienta i specjalistycznych
serwisów należałoby wprowadzić ulotki -
instrukcje objaśniające sposób montażu
strumienic oraz ich oddziaływanie na osiągi
silnika.
Takie właśnie ulotki po
uruchomieniu produkcji strumienic wprowadziła
firma "Michael". Są one jeszcze obecnie
dopracowywane i będą załączane do każdej
strumienicy lub dostawy dla danego serwisu,
sklepu czy hurtowni. Sądzę także, że chociażby w
kręgach czołowych postaci tuningu można będzie
osiągnąć jakiś consensus na tenże temat w drodze
konfrontacji wyważonych poglądów, z pełnym
poszanowaniem odrębnych stanowisk, jak również z
zachowaniem kultury tego technicznego dialogu.
Warto też wziąć pod uwagę, że wyjaśnienie
związanych kontrowersji, to może jednak wspólny
cel specjalistów tuningu.
Źródło: Wiesław Pachoń
"Aneks do strumienic", GT nr 01 (49), styczeń
2003, str. 51