Chromowane tłumiki,
obniżone zawieszenie, alufelgi, spojlery -
prawie każdy sklep z akcesoriami samochodowymi
proponuje dziś elementy poprawiające styl
seryjnego auta.
Kiedy połkniemy już
bakcyla tuningu rozpoczynamy poszukiwania
akcesoriów godnych montażu w naszym samochodzie.
Dziś każdy szanujący się sklep motoryzacyjny
dysponuje przecież dziesiątkami kolorowych
katalogów i ulotek z propozycjami dla
zmotoryzowanych indywidualistów. "Oszczędni"
zaglądają jeszcze na giełdy samochodowe i do
tzw. szrotów, gdzie często można nabyć
"okazyjnie" używane akcesoria do tuningu. Po
wielu zabiegach upiększających i wzmacniających
krzepę czterokołowy pupil przeistacza się w
prawdziwego macho i... od razu wpada w oko
"Drogówce". Nieoczekiwane kłopoty mogą pojawić
się także podczas rutynowego przeglądu na stacji
diagnostycznej. Dopiero wtedy dowiadujemy się,
że nasz pojazd wyposażony został w nielegalne, z
punktu widzenia prawa drogowego dodatki.
Zasada ograniczonego
zaufania
Podczas poprawiania "fabryki" emocje biorą
zdecydowaną górę nad zdrowym rozsądkiem.
Bezkrytycznie zaczynamy wierzyć doradcom, którzy
bardzo chętnie wyszukują nam wymarzone akcesoria
z uporem przekonując, że wyprodukowano je z
myślą o naszym samochodzie. Szczęśliwcy nawet
przez chwilę nie zastanawiają się dlaczego
ostateczny koszt zakupu jest aż tak atrakcyjny,
a sprzedawca udziela kolejnego rabatu. Tymczasem
niejednokrotnie zaskakująco korzystna cena idzie
w parze z kiepską jakością wykonania i brakiem
odpowiednich dokumentów zezwalających na
stosowanie tych akcesoriów w konkretnym modelu
samochodu.
Sprawa nie jest banalna.
Niejednokrotnie modyfikacje dotykają podzespołów
bezpośrednio decydujących o bezpieczeństwie.
Aluminiowe felgi, zawieszenia czy też hamulce
nie mogą nas nigdy zawieść! Dlatego ich
wytrzymałość oraz przydatność dla danej grupy
samochodów weryfikują szczegółowe badania
poparte certyfikatami.
Zgodnie z literą prawa
Polskie przepisy jednoznacznie określają "wykaz
przedmiotów wyposażenia i części związanych z
bezpieczeństwem użytkowania pojazdu" (Dz. U. Nr
32 z dnia 26.02.2003), dla których wymagane są
wspomniane certyfikaty. Odnajdziemy tam
wszystkie wymienione wcześniej podzespoły
mechaniczne. Ciekawostką jest wprowadzenie
zezwolenia na przyciemnianie wszystkich szyb
samochodu. Oczywiście zastosowane materiały
muszą posiadać certyfikat oraz spełniać warunki
zawarte w Dzienniku Ustaw.
W Polsce dokumenty
homologacyjne wydają uprawnione instytucje m.in.
PIMot. W Europie honorowana jest tzw.
homologacja międzynarodowa. Największą renomą
wśród lokalnych certyfikatów na Starym
Kontynencie cieszy się TÜV.
Kosztowna zabawa
Niestety, proces homologacyjny bez względu na
kraj sporo kosztuje. Nic dziwnego że poniesione
koszty są potem rozkładane i doliczane do cen
detalicznych danych elementów. Dlatego markowy
wyrób legitymujący się odpowiednimi
certyfikatami kosztuje niejednokrotnie więcej
niż podobny element bez stosownych dokumentów.
Zresztą producenci niemieccy jednoznacznie
podają takie informacje w swoich cennikach.
Dlaczego nawet w ich
ofercie możemy natrafić na niecertyfikowane
elementy? Otóż niektóre podzespoły wykonywane są
na specjalne zamówienie do aut wyczynowych.
Wtedy nie potrzebują homologacji dopuszczających
je do stosowania w ruchu ulicznym...
Przypadki szczególne
Spojlery. Bardzo często tanie odmiany
ospojlerowania produkowane są ręcznie przez
rzemieślników. W ten sposób nie ma mowy o tzw.
produkcji seryjnej.
Polskie prawo drogowe nie
zabrało jeszcze głosu na ten temat. Być może w
przyszłości doczekamy się stosownych
rozporządzeń dotyczących spojlerów.
Oświetlenie.
Przepisy wyraźnie określają ilość i rodzaj
świateł zewnętrznych stosowanych w samochodach
osobowych. Jasno precyzują także barwę świateł
mijania jako jednolitą. Tak więc prezentujące
się niczym noworoczne choinki samochody
najbardziej zagorzałych zwolenników tego rodzaju
modyfikacji mogą być narażone na bliski i
bolesny kontakt z Policją Drogową.
Polska rzeczywistość
Rzeczywistość wyraźnie odbiega od paragrafów.
Tajemnicą poliszynela są sposoby uzyskiwania
"zaocznych" okresowych przeglądów technicznych.
Także dostępne w sklepach akcesoria do tuningu
nie muszą obawiać się o swój byt. Nadal niewielu
nabywców docieka, czy dany element dysponuje
odpowiednim certyfikatem. Jeśli jednak chcemy
bezpiecznie modyfikować własny samochód czasem
warto zadać sobie ten trud. Zwłaszcza jeśli
chcemy poddać tuningowi istotne dla
bezpieczeństwa podzespoły, takie jak
zawieszenie, czy układ hamulcowy. Wyłożenie
większych pieniędzy na homologowany element
uznanego producenta może niejednokrotnie
uratować nasze życie i zdrowie! Jeśli zaś
dojdzie do wypadku, ekspertyza może winą za jego
wszystkie skutki obciążyć właściciela auta z
przerobionymi bezprawnie elementami układu
kierowniczego, zawieszenia, itp.
Oczywiście dystrybutor
homologowanych akcesoriów powinien zaopatrzyć
nas w kopię stosownego dokumentu. Wożona w
schowku pasażera uchroni nas przed zbędnymi
pytaniami podczas kontroli drogowej i wizyty na
stacji diagnostycznej. Na koniec uwaga dla
wszystkich zwolenników stylizacji. Jeśli
decydujecie się na zaawansowane zmiany karoserii
spróbujcie zachować zdrowy rozsądek. Wtedy jazda
poddanym tuningowi samochodem będzie sprawiać
nam przyjemność, a nie polegać na sprawnym
lawirowaniu między kolejnymi punktami kontroli
"Drogówki". Jeśli nawet w Polsce ujdzie nam to
na sucho, wyjazd do naszych zachodnich sąsiadów
może zakończyć się już na granicy. Niemieckie
służby drogowe są nieugięte nawet wobec drobnych
uchybień.
|
KOMENTARZ POLICJI
Nadkomisarz Mirosław Micor, Komenda
Miejska Policji w Łodzi
Jako stróże prawa
drogowego nie mamy zamiaru represjonować
kierowców samochodów po tuningu. Pod
jednym warunkiem, że stan samochodu po
modyfikacjach nie zwiększa zagrożenia na
drodze dla samego kierującego oraz innych
uczestników ruchu. Jeśli tak jest, wtedy
zatrzymujemy dowód rejestracyjny kierując
samochód do stacji diagnostycznej. Nie
można pozwolić by np. pomalowane ciemnym
lakierem klosze lamp tylnych uniemożliwiły
jadącym za pojazdem identyfikację pracy
kierunkowskazów. Także przysłonięcie
przednich kloszy sporej szerokości
nakładkami znacznie ogranicza pole
świecenia tego elementu utrudniając ocenę
sytuacji na drodze kierującemu. Karygodne
jest także stosowanie tzw. kolorowych
osłon żarówek, które dramatycznie
ograniczają efektywność pracy reflektorów!
Podobnie wygląda sprawa w wypadku
instalacji tzw. żarówek neonowych w
osłonie tablicy rejestracyjnej. Wtedy w
warunkach nocnych nie ma możliwości
prawidłowego odczytania danych ze
wspomnianej tablicy. O niedopuszczalnym
procederze umieszczania żarówek typu H4 w
starszych kloszach nie przystosowanych do
tego systemu oświetlenia nie warto już
nawet wspominać. |
| |
|
Mgr inż. Wojciech
Kłodkowski
Specjalista w dziedzinie homologacji
pojazdów mechanicznych
Polskie przepisy
jasno precyzują jakie elementy występujące
w samochodzie muszą posiadać odpowiednie
certyfikaty. W kraju jest kilka instytucji
przeprowadzających procesy homologacji.
Stosowne atesty są niezbędne, gdyż
potwierdzają wytrzymałość danego elementu
oraz jego zastosowanie w konkretnym modelu
auta. W wypadku występowania w dokumentach
produktu homologacji międzynarodowej (e
lub E) nie musimy dokonywać ponownych
badań przed dopuszczeniem go do stosowania
w Polsce. |
| |
|
Wojciech
Wilkowski
Przedstawiciel Sebringa, Zendera i KW
Jako oficjalny
przedstawiciel na terenie Polski firm
Sebring (producent układów wydechowych)
oraz KW (producent zawieszeń) dysponuję
stosownymi homologacjami europejskimi.
Każdy z klientów otrzymuje ode mnie kopię
tego dokumentu i zawsze może okazać ją
podczas kontroli drogowej, czy też w
trakcie okresowego przeglądu technicznego.
W ten sposób potwierdzam najwyższą jakość
swoich produktów i nie obawiam się
polskich przepisów homologacyjnych
odnośnie parametrów technicznych. |
Dziękujemy inż.
Zbigniewowi Biniekowi za pomoc w realizacji
materiału.
Źródło: Robert Mularczyk "Paragraf po tuningu",
AUTO MOTO nr 5 (67), maj 2003, str. 86-89