Samochód poddany
tuningowi wyróżnia się na drodze, przyciąga
spojrzenia innych kierowców i przechodniów.
Zwykle budzi podziw, a przynajmniej zaskakuje.
Żeby spotkania z takimi pojazdami dla innych
były zawsze tylko przyjemnymi przeżyciami,
należałoby oczekiwać efektownych - czytaj
wzorowych - zachowań od kierowców - tuningowców.
Jak to jest w praktyce - niech każdy odpowie
sobie sam.
Efektowna jazda zwykle
kojarzy się z piskiem opon, gwałtownymi zmianami
prędkości i kierunku jazdy, co w widzach, a
zwłaszcza pasażerach tak prowadzonego pojazdu
budzi częściej trwogę niż podziw. Nieobojętny
policjant widząc takie popisy, musi sięgnąć po
"lizak". Czy można wzbudzać podziw swymi
umiejętnościami za kierownicą bez narażania
siebie i innych na niebezpieczeństwo wypadku, a
przynajmniej na zapłacenie mandatu? Jak jeździć
efektownie, ale nie ryzykownie?
Kodeks drogowy także
poddawany był w ostatnich latach "tuningowi". W
przeciwieństwie jednak do pojazdów, które się
tuninguje, by poprawić ich dynamikę, prawnikom z
Ministerstwa Infrastruktury oraz
parlamentarzystom, którzy to i owo w prawie o
ruchu drogowym praktycznie co roku zmieniają,
wcale nie chodzi o to, żeby po polskich drogach
móc jeździć szybciej. Korekty poszczególnych
przepisów mają na celu dopasowanie ich do norm
unijnych, a na pierwszym planie jest
bezpieczeństwo ruchu.
Zmiany w kodeksie,
wprowadzone od 1 stycznia 2002 roku, wprawdzie
określa się jako bardzo szerokie, lecz tylko
kilka bezpośrednio dotyczy zachowań w ruchu. To
między innymi zmiana definicji drogi gruntowej
(do której zaliczono drogi tłuczniowe i żwirowe)
i uściślenie definicji jezdni (wyłączono z niej
torowiska wydzielone z jezdni), zdefiniowanie
pojęcia autobusu szkolnego oraz nadanie
uprawnień kierowcy takiego autobusu do
zatrzymywania innych pojazdów podczas wsiadania
i wysiadania dzieci, rozszerzenie na obręb
skrzyżowania obowiązującej zasady, przy zmianie
pasa ruchu, że musimy ustąpić pojazdom
zamierzającym na ten pas wjechać z prawej
strony. Ponadto uściślono, które dzieci muszą
być przewożone w fotelikach ochronnych (do 12
lat oraz poniżej 150 cm wzrostu), zabroniono
trzymania przez kierującego w ręku słuchawki
bądź mikrofonu w czasie jazdy i dopuszczono w
szczególnym przypadku, gdy rowerzysta towarzyszy
jadącemu rowerem dziecku do lat 10, ich jazdę
lewą stroną drogi, tak jakby byli pieszymi.
Pozostałe zmiany - a było ich ponad sto -
dotyczą warunków dopuszczenia pojazdów do ruchu,
pracy kierowców zawodowych i szczególnych
działań różnych instytucji na rzecz poprawy
bezpieczeństwa ruchu - zatem na co dzień ich
znajomość nie musi być od kierowców wymagana "na
wyrywki".
Jak zachowywać się na
drodze, by być w zgodzie z prawem, a
jednocześnie imponować innym swoją techniką
jazdy? Oczywiście nie łamać obowiązujących
przepisów o ruchu drogowym i nie stwarzać
sytuacji niebezpiecznych.
W praktyce kierowcy "z
nadmiarem hormonów" najczęściej łamią przepisy
dotyczące dozwolonej prędkości jazdy,
wyprzedzania oraz przejeżdżania przez wyznaczone
przejścia dla pieszych. Każde z tych wykroczeń
może być groźne w skutkach, więc szkoda papieru
na potępianie sprawców. Wróćmy do kwestii, czy
można jeździć efektownie i jednocześnie zgodnie
z przepisami?
Co na przykład z "paleniem
gum" przy gwałtownym ruszaniu? Co z hamowaniem z
piskiem opon, albo zawracaniem na drodze
publicznej z użyciem hamulca ręcznego?
Odpowiedzią niech będzie
cytat art. 3.1 Prawa o ruchu drogowym:
"Uczestnik ruchu (...) jest zobowiązany unikać
wszelkiego działania, które mogłoby spowodować
zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu
drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z
ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny
oraz narazić kogokolwiek na szkodę". Jak widać
ów przepis jest pojemnym workiem, do którego
można wrzucić każde zahamowanie zakłócające
"spokój lub porządek". Giętki w umyśle policjant
z tego "worka" może wyciągnąć, niczym królika,
dobrze uzasadniony mandat karny za każde nazbyt
efektowne zachowanie kierującego.
W kodeksie drogowym
znajdziemy także punkty zalecające hamowanie nie
powodujące zagrożenia bezpieczeństwa, bezpieczne
wyprzedzanie, zachowanie szczególnej ostrożności
przed przejściami dla pieszych i w niemal każdej
innej okoliczności drogowej. Kardynalną zasadą
jest niezaskakiwanie innych uczestników ruchu,
niezakłócanie spokoju i bezpieczeństwa.
Zatem nie pozostaje nic
innego, jak radzić, by kierowca, którego roznosi
duma z posiadania oryginalnego pojazdu, jeździł
nim możliwie... najwolniej, bo wtedy inni będą
mieli więcej czasu, żeby mu się przyjrzeć i
osiągnie on zamierzony efekt.
Źródło: Tomasz Talarczyk
"Kierowca po tuningu"
AUTO TUNING ŚWIAT nr 12, grudzień 2002, str. 45