|
Wiele pism
motoryzacyjnych z zachwytem opisuje samochody,
których cena jest dla przeciętnych ludzi po
prostu kosmiczna. Wpisując się w ten
krajobraz, piszemy dziś o amortyzatorach
wyczynowych. Są one działem sztuki
(inżynierskiej) i odpowiednio do tego statusu
kosztują.
Penske Racing. Za Wielką
Wodą na tych amortyzatorach jeżdżą auta
wyścigowe serii CART, NASCAR, Indy, Champ-Car,
I.R.O.C. i paru innych, równie egzotycznych. Z
amortyzatorów tej firmy korzystają również
właściciele... skuterów śnieżnych! Po naszej
stronie Atlantyku są one raczej nieznane i
używane tylko w F1, przez Montoyę, Schumachera
juniora, Fisichellę, Alonso... Szwedzki
Öhlins
jest w Europie bardziej znany. Firma buduje
zawieszenia nie tylko do samochodów osobowych
i terenowych, ale również do motocykli oraz,
jak to Szwedzi, do wspomnianych skuterów
śnieżnych.
BUDOWA
I REGULACJA
Wyczynowy amortyzator łatwo rozpoznać nawet z
wyglądu. Oprócz głównej obudowy zawiera
dodatkowy zbiornik mieszczący olej oraz gaz.
Zbiornik ten może być montowany na stałe obok
obudowy głównej lub oddzielony i połączony z
nią elastycznym przewodem. Dodatkowy zbiornik
pozwala zwiększyć ilość oleju i gazu w jednym
amortyzatorze. Dzięki temu lepsze jest jego
chłodzenie, co jest bardzo istotne w warunkach
ciężkiej i długotrwałej jazdy sportowej.
Zbiornik podzielony jest na dwie części za
pomocą ruchomej przepony. W jednej przestrzeni
znajduje się olej przepompowywany w trakcie
pracy z i do amortyzatora. Przestrzeń za
przeponą wypełniona jest azotem pod
odpowiednim ciśnieniem. Jeśli w nadkolu
samochodu jest sporo miejsca, zazwyczaj
kupujemy model ze zbiornikiem zamontowanym
wzdłuż obudowy. Jeśli nie, ze zbiornikiem na
przewodzie elastycznym. W ten sposób możemy go
dowolnie umieścić, np. w komorze silnika. Jak
wszystko w sporcie wyczynowym, amortyzator
wykonany jest z materiałów najwyższej jakości.
Dzięki temu jest bardzo wytrzymały i lekki.
Gotowy amortyzator Penske, np. do samochodów
NASCAR waży tylko 850 g, a amortyzator do F1
około 150 g! Oleje używane do amortyzatorów są
również bardzo wyspecjalizowane. Co ciekawe,
np. Öhlins stosuje pięć
różnych lepkości oleju, co oprócz innych
ustawień, także wpływa na charakterystykę
amortyzatora. Zasada działania amortyzatora
wyczynowego jest identyczna jak w zwykłym
amortyzatorze. Inny jest za to kształt tłoka i
kanalików regulujących szybkość przepływu
oleju, a więc siłę tłumienia. Różny kształt i
przekroje kanalików decydują o charakterystyce
amortyzatora stałej, liniowej, albo mniej lub
bardziej progresywnej. Dodatkowo kształt tłoka
od strony tłumienia lub rozciągania może być
różny, co powoduje odmienną pracę przy dobiciu
i odbiciu. W sumie, np. w Penske mamy pięć
typów tłoków do wyboru. Następne elementy
kształtujące charakterystykę amortyzatora, to
sprężyste blaszki montowane na i pod tłokiem,
przykrywające część kanalików. Przy
odpowiedniej szybkości tłoka ciśnienie oleju
odgina blaszki pozwalając na jego
swobodniejszy przepływ. Tu mamy "zaledwie"
trzy rodzaje blaszek, ale o różnej grubości i
średnicy. Odpowiednia kombinacja ilości,
rodzaju oraz wstępnego naprężenia (czyli
odpowiedniego wygięcia) blaszek, pozwala na
uzyskanie pożądanego efektu pracy
amortyzatora. Dla zdezorientowanych: przy
powolnych ruchach tłoka olej przepływa tylko
przez te otworki w tłoku, które nie są
zamknięte sprężystymi blaszkami. Przy ruchach
szybkich olej jest tłoczony pod zwiększonym
ciśnieniem i odchyla blaszki, przepływając
również przez te kanaliki, które dotychczas
były zamknięte. Dzięki temu w tej samej
jednostce czasu tłok może "przepuścić" większą
ilość oleju. W ten oto prosty sposób już na
etapie budowania amortyzatora ustalamy jego
charakterystykę. Składa się na nią siła
tłumienia przy ściskaniu/rozciąganiu, przy
wolnych/szybkich ruchach tłoka. Każdy z tych
parametrów jest ustawiany niezależnie od
pozostałych.
Klientowi
pozostaje jedynie precyzyjne dostrojenie
dokonywane za pomocą zewnętrznych pokręteł lub
śrub. W zbiorniku dodatkowym reguluje się siłę
tłumienia przy ściskaniu amortyzatora, czyli
dobiciu. Zależnie od modelu jest to jedna
regulacja, lub dwie: szybkie i powolne ruchy
tłoka. U podstawy amortyzatora jest regulacja
tłumienia przy rozciąganiu, czyli odbiciu.
Przeważnie odpowiedni zawór otwiera lub zamyka
dodatkowy kanalik w tłoczysku. Ot, i cała
filozofia. Jednak optymalne dostrojenie
amortyzatora jest niezmiernie trudne, ponieważ
każda regulacja jest niezależna od innych,
każde pokrętło może mieć od kilku do
kilkudziesięciu pozycji. Np. w
Öhlins-ie regulacja ma 24 pozycje
dobicia i 48 odbicia, co daje 1152 możliwe
ustawienia. Do tego dochodzą opisywane
wcześniej różne rodzaje tłoków, spora ilość
blaszek-podkładek, różne lepkości oleju oraz
możliwość zmiany ciśnienia gazu w dodatkowym
zbiorniku... Wszystko to sprawia, że
zawieszenie jest jednym z najbardziej
skomplikowanych systemów w samochodzie
sportowym i jego prawidłowe ustawienie to
nocny koszmar inżyniera.
ZA CO
PŁACIMY?
Wyczynowe amortyzatory kosztują bardzo dużo,
za to jakość amortyzacji i możliwość
precyzyjnej regulacji jest wręcz niesamowita.
Na dodatek takie amortyzatory są w pełni
naprawialne. W przypadku awarii można
wymieniać poszczególne części. Ponadto
wyczynowe amortyzatory charakteryzują się
znaczną trwałością - o ile do tańszego,
popularnego wśród rajdowców Proflex'a, trzeba
"zajrzeć" przynajmniej co drugi rajd, to na
Öhlins-ie można
przejeździć i cały sezon. Nie bez znaczenia
jest fakt, że ten sam amortyzator można bardzo
szybko i tanio przestawić np. ze specyfikacji
szutrowej na asfaltową. Topowe zawieszenie to
świetna inwestycja, pod warunkiem, że kierowca
wie jak to działa i jak to regulować.
Opisane
amortyzatory są stosowane w jeździe
wyczynowej. Chcąc poprawić swoje auto używane
tylko "na ulicę" na szczęście nie musimy
wydawać majątku. Można kupić amortyzatory,
które mają mniej "nastawów" i nie będą
wymagały od nas dwóch lat testowania. W
popularnym Bilsteinie mamy do dyspozycji serię
B16. Jeśli nie znajdziemy swojego pojazdu na
dość krótkiej liście aplikacji, to możemy
poprosić np. warszawski Zerkpol o zbudowanie
zestawu specjalnie dla nas. Możemy się również
zaopatrzyć w angielskiego Spax-a, bardzo
popularnego na Wyspach. Albo poszukać jeszcze
czegoś innego...
Specjalne
podziękowania dla Przemka Dulińskiego z
warszawskiego serwisu Öhlinsa
- PTM, tel. (22) 6140410.
Źródło: Wojciech
Jurecki, Tomasz Ważyński "Sztuka w
amortyzacji"
GT nr 11 (58), listopad 2003, str. 40-42
|