Z takiego założenia
wychodzą chyba niektórzy kierowcy, bowiem
pomimo obowiązku używania świateł przez cały
dzień, nie przywiązują oni żadnej wagi do
stanu oświetlenia.
Oświetlenie samochodów
stało się w ostatnim czasie tematem dyżurnym
wielu publikacji prasowych. Obowiązek używania
w ciągu dnia świateł mijania lub
przeznaczonych do jazdy dziennej dla jednych
jest jak najbardziej oczywisty i zrozumiały,
inni przyjmują go, bo takie jest prawo.
Jak bumerang wraca też
kwestia poziomu bezpieczeństwa na drodze,
które może być zapewnione dzięki używaniu
świateł przez cały rok. Zdecydowani zwolennicy
takiego postępowania przywołują wyniki badań i
własnych obserwacji, świadczące o tym, że auto
z włączonym oświetleniem jest lepiej widoczne
nie tylko w trudnych warunkach pogodowych, ale
też i w pełnym słońcu. Argumentują także, iż w
państwach skandynawskich, jednych z
najbezpieczniejszych, jeśli chodzi o ruch
drogowy, obowiązek taki istnieje od lat i nikt
go nie kwestionuje.
Przeciwnicy natomiast
podnoszą przede wszystkim kwestię wzrostu
zużycia paliwa, powodowanego przez włączenie
oświetlenia, i stwierdzają często, że same
używanie świateł nie wpływa na bezpośrednio na
zmniejszenie liczby wypadków. W tym miejscu
pada też wniosek: "jeśli ktoś nie widzi, to
powinien najpierw udać się do okulisty, a
dopiero potem siadać za kierownicą samochodu".
Jedno jest -
przynajmniej dla mnie - pewne: sam obowiązek
włączenia świateł niczego nie poprawi, jeśli
nie zmieni się mentalność użytkowników dróg.
Oto bowiem wystarczyło mi tylko kilka minut
przy ruchliwej trasie komunikacyjnej, by
naliczyć kilkanaście samochodów jadących z
przepalonymi żarówkami. Niby wszystko jest w
porządku, światła włączono, a jednak...
Ważne napięcie
Przepalanie się żarówek jest jedną z
najczęściej pojawiających się usterek. Co może
dziwić, także w nowych autach zdarza się, że w
krótkim okresie czasu dochodzi do uszkodzenia
oświetlenia. Dlaczego?
Przede wszystkim należy
sobie uświadomić, jak duży wpływ na żywotność
żarówki ma ma wartość doprowadzanego do niej
napięcia. Gdy pracuje silnik, w instalacji
elektrycznej powinno być około 13,2 wolta i
przy tym napięciu żarówka osiąga właściwą siłę
światła oraz optymalną żywotność. Podwyższenie
napięcia, na przykład zaledwie o 5% (do 13,86
V), powoduje wprawdzie zwiększenie siły
światła o 18%, ale skrócenie żywotności
żarówki aż o 40%. Dlatego tak ważna staje się
kontrola regulatora napięcia, zwłaszcza w
autach kilkuletnich. Pamiętajmy także, że
podczas uruchamiania pojazdu (szczególnie
jesienią i zimą) przez pierwsze kilkanaście
sekund (aż do ustabilizowania się obrotów)
napięcie w instalacji może przekraczać 14
woltów. Poczekajmy więc z włączeniem świateł
do tego momentu.
Czyste szyby - więcej
światła
Producenci żarówek kuszą zmotoryzowanych
nowymi produktami. Jedne mają gwarantować
większy strumień światła, a więc i zasięg
widzenia, inne dawać kolor strumienia
świetlnego zbliżony do tego, jaki znamy z lamp
wyładowczych, czyli ksenonowych. Często w
reklamach znajdziemy informację, że nowa,
ulepszona żarówka zapewni o 30 czy 50% więcej
światła niż inna "zwykła". Klienci mogą to
interpretować jako wzrost mocy samej żarówki,
co oczywiście jest nieprawdą. Moc, a także
strumień świetlny, w tym jego kształt, są
określone normami technicznymi i prawnymi.
Producenci oświetlenia mogą się poruszać tylko
w niewielkim obszarze dopuszczalnych zmian, a
informacje handlowe odnoszą się do lepszego
ukierunkowania jego strumienia, a przez to
korzystniejszego oświetlenia wybranego
fragmentu drogi.
Niestety, żarówki takie
obarczone są też dwiema wadami - są droższe od
normalnych, a ze względu na budowę, ich
żarniki mają tendencję do szybszego
przepalania się.
Tymczasem aż do 30% siły
światła traci się... wskutek zabrudzenia szyb
reflektorów! Dodatkowo warstwa brudu staje się
izolatorem ciepła, uniemożliwiając prawidłowe
chłodzenie reflektorów, a co za tym idzie -
skracając żywotność żarówek. Stąd wniosek, że
zastosowanie nawet najlepszej żarówki nie
przyda nam się zbytnio, jeśli nie będziemy
pamiętali o regularnym czyszczeniu szyby
reflektora.
Zawsze parami
Jeśli przepali nam się żarówka świateł
głównych pojazdu, pamiętajmy, by wymieniać nie
tylko uszkodzoną, ale również i tę drugą.
Dlaczego? Po pierwsze - dlatego, że w każdej
żarówce wypala się z czasem żarnik, co
powoduje zmianę nie tylko barwy światła, ale i
jego natężenia. Przypadłość ta tyczy się
przede wszystkim dawnych, niehalogenowych
żarówek, ale i znacznie trwalsze, halogenowe
nie są od niej wolne.
Istniej także duże
prawdopodobieństwo, że po uszkodzeniu
pierwszej żarówki, bardzo szybko przepaleniu
ulegnie także i druga. Zresztą producenci sami
zwrócili na to uwagę, oferując coraz częściej
zestawy zawierające od razu ich parę.
Każda wymiana żarówki
powinna zakończyć się ustawieniem reflektorów
w serwisie, gdyż, niestety, nie możemy być
pewni idealnego pozycjonowania żarnika
względem cokołu. Regulację powinniśmy zresztą
zawsze przed sezonem jesienno-zimowym, a także
zaraz po zauważeniu nieprawidłowości w
ukierunkowaniu strumienia światła.
Ponieważ przepaleniu
ulegają nie tylko żarówki głównych
reflektorów, powinniśmy mieć w zapasie także
te, które zastosowano w światłach pozycyjnych,
kierunkowskazach, oświetleniu tablicy
rejestracyjnej, itp. Istnieje wiele modeli
takich żarówek i nie ma uniwersalnej reguły,
który z nich zastosowano właśnie w naszym
aucie. Jednak na rynku dostępne są gotowe
zestawy, które nie kosztują zbyt wiele, a ich
ważną zaletą jest skompletowanie odpowiednie
dla konkretnego modelu pojazdu. Co więcej, w
zestawach tych znajdziemy także typowe
bezpieczniki, najbardziej potrzebne w naszym
samochodzie.
Źródło: Dariusz
Kowalczuk "Nie wszystko złoto, co się świeci",
MOTOR nr 47 (2632), 18 listopada 2003, str.
34-35