Konserwacja pojazdu
to nie tylko regularne mycie auta - to również
doglądanie stanu powierzchni karoserii i
innych części metalowych, które przez cały
czas poddawane są bezlitosnemu działaniu
korozji.
Nasz pięknie wyglądający
pojazd, lśniący wymytą powłoką lakieru będzie
tym dłużej nas zachwycać, im częściej
zdecydujemy się poddawać go oględzinom. Nie
łudźmy się - z każdym miesiącem użytkowania
karoseria, jak i elementy podwozia, narażona
jest na intensywne i niszczące działanie tak
naturalnych czynników przyrody (woda),
czynników chemicznych (choćby sól wysypywana
zimą na drogi), jak i na urazy mechaniczne.
Dość łatwo jest znaleźć widoczne gołym okiem
lekkie zadrapania na karoserii, powstałe na
skutek uderzeń drobnych kamyków, lub na
drzwiach spowodowane niezbyt ostrożnym
wysiadaniem.
Na później...
Zbagatelizowanie ubytków lakieru i odłożenie
sprawy "do wiosny" to najgorsze, co możemy
zrobić. Ze zdziwieniem bowiem - po sezonie
zimowym - zauważymy, iż lekkie zadrapanie
zamieniło się w... rozległe ognisko rdzy,
która - w skrajnym przypadku, działając
długotrwale - może doprowadzić nasz pojazd do
bardzo złego stanu. A wtedy od odwiedzin u
lakiernika może być bardziej wskazana wizyta u
blacharza... Oglądając karoserię auta, warto
uważnie przyjrzeć się tym miejscom, w których
wykonano otwory, by zainstalować w nich jakieś
dodatkowe elementy, np.: anteny, reflektory,
lusterka. Zawiasy drzwi i pokryw silnika oraz
bagażnika to miejsca, w których ogniska
korozji występują bardzo często. Warto też
zajrzeć pod wycieraczki, a nawet zdemontować
okładziny ocieplające podłogę w kabinie auta.
Po kilkuletnim użytkowaniu możemy być niemile
zaskoczeni widokiem rdzy, a niekiedy nawet
dziur w podłodze, która - ze względu na
wykładziny - ma niewielką możliwość
odparowania gromadzącej się tam wilgoci.
Często też niejako "pomagamy" w jej osadzaniu
się poprzez przechowywanie pod fotelami
zbędnych rzeczy, w szczególności szmat do
przecierania szyb lub karoserii. Wilgotna
szmatka, gąbka czy szczotka to źródło wilgoci,
pierwszego czynnika, który powoduje
powstawanie ognisk rdzy.
Gdzie jeszcze?
Zupełnie zaskakującym miejscem, w którym
rozwinąć się może rdza, są wszelkie
powierzchnie ukryte pod... gumowymi
uszczelkami, np.: w komorze silnika,
bagażnika, lub pod uszczelkami szyb! Po kilku
latach użytkowania powinniśmy lekko je
odchylać w celu ewentualnego wykrycia śladów
rdzy. Jeśli tego nie zrobimy, możemy pewnego
dnia ze zdziwieniem zauważyć, iż do kabiny "z
szyb" płyną krople wody. Początkowo będziemy
walczyć z nią, przecierając wewnętrzną
powierzchnię szyby, sądząc, że to woda
skraplająca się w sposób naturalny. Kiedy
wreszcie uświadomimy sobie prawdziwą przyczynę
powstającej sytuacji, problem może być już na
tyle zaawansowany, że będziemy musieli - i w
tym przypadku - odwiedzić warsztat blacharski.
Powinniśmy również zwrócić uwagę na układ
wydechowy. Rdza, wysoka temperatura i
ciśnienie wylatujących spalin bardzo szybko
dadzą o sobie znać, jeśli w porę nie
dostrzeżemy uszkodzeń. Przy okazji oględzin
układu wydechowego warto też zwrócić uwagę na
wewnętrzne powierzchnie błotników, które są
poddawane nieustającym mechanicznym i
chemicznym urazom. Z wszystkich miejsc, w
których może wystąpić korozja,
najniebezpieczniejszymi, choć najmniej przez
nas dostrzeganymi są miejsca wszelkich
połączeń elektrycznych. Powinniśmy je
szczególnie regularnie (chociaż raz w roku) i
starannie konserwować za pomocą
drobnoziarnistego papieru ściernego,
odtłuszczacza i środka ochraniającego
oczyszczoną powierzchnię styków elektrycznych.
Samodzielnie
Kosmetyczne zabiegi w stosunku do powierzchni
karoserii również możemy - do pewnego stopnia
- przeprowadzić sami. Lekko zadrapane
powierzchnie możemy czasowo zabezpieczyć,
najpierw wyjąc uszkodzoną powierzchnię,
osuszając ją dokładnie, a następnie
wypełniając dobraną odpowiednio kredką. Ważne
jest, by na rysie pracować kredką pod kątem 90
st., a więc w poprzek rysy. Zupełnie inaczej
postępujemy w przypadku ubytku lakieru o
kształcie kolistym: tu wykonujemy kredką ruchy
okrężne, zaczynając od środka uszkodzenia.
Nadmiar kredki usuwamy ściereczką. Przy
powstałej już korozji musimy użyć papieru
ściernego, by lekko przeczyścić powierzchnię z
odpadających płatów rdzy. Na to możemy nałożyć
- po uprzednim przemyciu powierzchni
rozpuszczalnikiem i odczekaniu, aż on odparuje
- środek chroniący przed powstawaniem dalszej
korozji. Musimy jednak mieć świadomość, że
wszelkie tego typu działania jedynie odwlekają
problem w czasie, bowiem - jak twierdzą
fachowcy - domowymi środkami nie jesteśmy w
stanie odrestaurować uszkodzonej powierzchni,
która jest tworem złożonym i wymagającym,
prócz wiedzy, specjalistycznych urządzeń do
jej odworzenia.
Kontrolowanie
powierzchni powinniśmy przeprowadzać chociaż
dwa razy do roku. Jednak pamiętajmy, że
wszelkie brutalne działania wobec powłok
lakierniczych mogą doprowadzić do pogorszenia
sytuacji, tak więc jeśli nie dysponujemy ani
cierpliwością, ani odpowiednią wiedzą, lepiej
od razu skierować pojazd do specjalistycznego
zakładu lakierniczego.
Źródło: Witold Borkowski
"Dwa razy w roku", AUTO ŚWIAT nr 460 (344),
str. 40-41, 14 listopada 2001