Marzeniem wielu
posiadaczy samochodów jest zmiana obręczy
stalowych na aluminiowe. Niewątpliwie są one
bardziej stylowe i samochód wyposażony w
aluminiowe koła wygląda dużo lepiej niż z
najładniejszymi nawet kołpakami.
Stalowe felgi zawsze
zasłaniają hamulce więc ich wygląd nie ma
znaczenia. Po założeniu obręczy aluminiowych
tarcze i zaciski oraz bębny hamulcowe stają
się bardzo widoczne. Na ogół ich wygląd nie
jest atrakcyjny, są czarne, brudne i często
lekko zardzewiałe. Tuningowcy oczywiście znają
sposób by to zmienić: zaciski i bębny
hamulcowe można pomalować. Nie jest to
specjalnie trudne zadanie i każdy posiadacz
samochodu może sobie z tym poradzić w ciągu
jednego dnia nie używając żadnych
skomplikowanych narzędzi.
Podczas prac należy
przestrzegać pewnych zasad:
- Nie wolno malować zacisków i bębnów zwykłą
farbą ponieważ nie jest ona odporna na
działanie bardzo wysokich temperatur do jakich
nagrzewają się elementy układu hamulcowego.
- Przed pracą należy oczyścić i odtłuścić
malowane powierzchnie.
- Należy uważać, aby nie pozostawić farby na
tarczach, przewodach i klockach hamulcowych
oraz na gumowych elementach zacisków.
- Po malowaniu, aby farba mogła się utwardzić
nie wolno ruszać samochodu przez 24 godziny.
Ogromnym ułatwieniem w
pracy są specjalne zestawy farb i niezbędnych
chemikaliów (np. firmy FoliaTec czy MHW),
które składają się ze specjalnego płynu do
czyszczenia i odtłuszczania powierzchni, farby
odpornej na działanie wysokich temperatur oraz
z utwardzacza. Specjalne farby dostępne są
zarówno w puszcze jak i w sprayu, ale ten
drugi nadaje się wyłącznie do malowania bębnów
i to zdjętych z samochodu.
Do wyboru jest kilka
kolorów. Najpopularniejszy jest oczywiście
czerwony, dzięki któremu zaciski hamulcowe
zwykłych aut wizualnie upodabniają się do
sportowych zacisków stosowanych w Porsche 911
Turbo, czy Audi RS2.
Obok zamieszczamy rady,
które pomogą Wam w tym stylistycznym
tuningowaniu hamulców (korzystaliśmy z zestawu
firmy FoliaTec z farbą w puszce).
|
1. Stawiamy
samochód na kołkach (w naszym przypadku
na cegłach) i zdejmujemy wszystkie
cztery koła. Nie ma najmniejszej
potrzeby zdejmować zacisków, ani bębnów.
2. Brudne zaciski i bębny
najpierw czyścimy stalową szczotką i
szmatą.
3. Za pomocą dołączonego do
zestawu sprayu do czyszczenia i
odtłuszczania spryskujemy każdy zacisk i
bęben dwukrotnie, czekając za każdym
razem na wyschnięcie ok. 5 min.
4. Zaklejamy tarcze, klocki i
przewody hamulcowe taśmą ochronną,
uważając przy tym, aby nie dotknąć
odtłuszczonych wcześniej powierzchni.
5. Następnie mieszamy utwardzacz
z farbą. Najpierw wlewamy go do puszki z
farbą, mieszamy, a po upływie 15 minut
mieszamy po raz drugi. Temperatura
otoczenia powinna wynosić od 15 do 25
stopni Celsjusza.
6. Przystępujemy do malowania.
Najlepiej zaopatrzyć się w dwa pędzelki,
większy do malowania większych
powierzchni i mniejszy do malowania
zakamarków.
7. Pierwsza warstwa farby powinna
być dość cienka, po jej nałożeniu
zaciski nie wyglądają jeszcze zbyt
pięknie.
8. Po 15-20 minutach nakładamy
drugą warstwę farby, która powinna być
grubsza. Nie należy oczywiście
przesadzać, ponieważ nadmiar farby może
spływać tworząc zacieki.
9. Dwie farby wystarczają w
zupełności, jednak można nałożyć
trzecią, farby na pewno wystarczy. Po
nałożeniu ostatniej warstwy samochód
pozostawiamy na co najmniej 2 godziny. |
Potem możemy
odlepić taśmy ochronne i zamontować koła,
jednak samochód powinien pozostać na miejscu
przez 24 godziny. Pozostałą farbę można
wykorzystać do pomalowania części silnika, np.
napisów na pokrywie zaworów. Producenci
gwarantują, że farba odporna jest na działanie
wysokich temperatur i substancji chemicznych,
w tym płynu hamulcowego i oleju. Praktyka
jednak pokazuje, że po dwóch sezonach
pomalowane hamulce nie wyglądają już tak
efektownie i malowanie należy powtórzyć lub
przynajmniej uzupełnić odpryski.
Po malowaniu
hamulców auto wyposażone w aluminiowe obręcze
wygląda jeszcze lepiej. Jedyną negatywną cechą
lakierowanych zacisków i bębnów jest to, że są
to kolejne elementy, które aby dobrze
wyglądały muszą być czyste, więc trzeba je
dokładnie myć, a dostęp do nich jest niestety
dość utrudniony.
Źródło: (red), GT nr 5
(17), str. 32-33, maj 2002