|
Odbiornik GPS,
urządzenie pomagające znaleźć drogę w lesie
podczas wyprawy na grzyby, korzysta z tej
samej technologii, co układ naprowadzający na
cel rakiety balistyczne z głowicami jądrowymi.
Przez tysiące lat ludzie
określali swoją pozycję na wiele różnych
sposobów, posługując się wszelkimi dostępnymi
punktami orientacyjnymi, poczynając od
kamienia na szlaku, poprzez górę na
horyzoncie, a kończąc na gwiazdach na niebie.
W XX wieku do nawigacji zaprzęgnięto
elektronikę i przekaz radiowy. Określanie
pozycji jest niezwykle istotne dla
współczesnych zastosowań militarnych. I to
właśnie wojsko było motorem powstania
światowego systemu nawigacyjnego, który
pozwala każdemu na szybkie i dokładne, a poza
tym niewymagające wysiłku ani szczególnych
umiejętności, określania pozycji na kuli
ziemskiej.
System większy niż
ziemia
GPS składa się z 24 satelitów NAVSTAR (plus
satelity zapasowe), umieszczonych na orbitach
kołowych 10900 mil morskich nad ziemią.
Satelity okrążają nasz glob dokładnie dwa razy
na dobę i są tak umieszczone, że z każdego
punktu na jego powierzchni "widać" bez przerwy
co najmniej pięć z nich. System uzupełnia pięć
stacji bazowych śledzących satelity.
Wysyłają one w kierunku
Ziemi bez przerwy specjalnie modulowane
sygnały, określone czasowo przy pomocy zegarów
atomowych. Naziemny odbiornik GPS musi odebrać
jednocześnie sygnał z czterech satelitów.
Obliczając czas, w jakim dociera doń ów
sygnał, i porównując dane z zakodowanym weń
schematem rozmieszczenia satelitów wokół
ziemi, odbiornik taki określa swoją pozycję
geograficzną. Proces ten przebiega
automatycznie, a odbiornik GPS można nazwać
specjalizowanym komputerem do tego rodzaju
obliczeń. Technologie, jakie służą do
określania pozycji oraz korygowania błędów
pomiaru czasu, są dość skomplikowane, a
wszystko to wpływa na dokładność pomiaru.
W GPS zawarte są dwa
podsystemy - jeden cywilny, a drugi (znacznie
bardziej dokładny i odporny na zakłócenia)
wojskowy. Ale nawet ten cywilny pozwala na
pozycjonowanie odbiornika z dokładnością do
metrów, a poszczególne pomiary mogą następować
z częstotliwością kilku sekund. Istnieją też
na określonych obszarach stacje tak zwanego
systemu DGPS (Różnicowy GPS), które
współpracują z odpowiednimi odbiornikami,
potrafiącymi przy wykorzystaniu szczególnych
procedur korekcji błędów, określić pozycję co
do centymetrów. Tak dokładne systemy nie są
jednak potrzebne w cywilnej nawigacji
samochodowej.
Sam odbiornik GPS,
pomimo swej doskonałości, potrafi jedynie
określać pozycję geograficzną, natomiast nie
potrafi wysłać informacji o tej pozycji na
zewnątrz, gdyż zwykłe urządzenie tego typu nie
wysyła żadnych sygnałów. Szczególną zaletą
systemu GPS jest to, iż korzystanie z niego
pozostaje całkowicie bezpłatne i anonimowe.
Śledzenie i
nawigowanie w samochodzie
Gdy uruchomimy odbiornik GPS w samochodzie,
kierowca dowie się, pod jaką długością i
szerokością geograficzną akurat się znajduje.
Aby praktycznie wykorzystać tę wiedzę, GPS
musi współpracować z jakimś zewnętrznym
systemem. Istnieją dwa sposoby spożytkowania
danych z GPS.
Śledzenie satelitarne
Wbrew powszechnemu przekonaniu, układ
śledzenia satelitarnego samochodu nie
komunikuje się z jakimkolwiek satelitą.
(Teoretycznie śledzenie można połączyć z
telefonem satelitarnym, a wtedy, rzeczywiście,
samochód będzie się łączył z satelitą,
oczywiście innym niż ten od GPS). Tym bardziej
śmieszne jest stwierdzenie, jakoby satelity
"namierzały" śledzony samochód (taką
informację przeczytaliśmy niedawno w pewnym
bardzo poważnym czasopiśmie). To jedynie
odbiornik GPS pobiera sygnały z satelitów
(stąd nazwa - śledzenie satelitarne).
Dodatkowe układy elektroniczne mogą odczytywać
dowolne dane z pojazdu - na przykład czy
samochód stoi, czy jedzie, jakie są parametry
pracy silnika, czy włączył się alarm, itp.
Następnie dane te oraz pozycję auta należy
wysłać do centrali. Popularne systemy
śledzenia czynią to przy pomocy zwykłego
telefonu komórkowego. Oczywiście możliwe, choć
bardzo skomplikowane, jest zbudowanie
dedykowanego systemu radiowego.
Dalej, dane o pozycji
wpływają do komputera dyspozytora, zostają
nałożone na mapę znajdującą się w tym
urządzeniu i... dopiero teraz operator firmy
śledzącej wie, że samochód znajduje się w
konkretnym miejscu.
Systemy takie używane są
jako ochrona przed uprowadzeniem auta (przeciwkradzieżowe),
ale też jako zwykłe powiadamianie o miejscu i
sposobie pracy dowolnego taboru - nawet
autobusów i śmieciarek. W takim przypadku
dyspozytor ma pełną kontrolę nad kierowcami i
powierzonym im sprzętem.
Śledzenie satelitarne
jako system przeciwkradzieżowy przynosi efekty
jedynie wtedy, gdy złodziej nie wie, że działa
ono w konkretnym samochodzie. Niestety, aby
GPS dokonał obliczeń pozycji, musi
bezpośrednio "widzieć" niebo z satelitami.
Także telefon użyty do automatycznego
powiadamiania również musi znajdować się w
miejscu, w którym jest odpowiednia łączność,
czyli tzw. "pole". Jak wiemy, urządzenia te
nietrudno jest ekranować.
Realizacja, opisanego
wyżej, śledzenia satelitarnego jest w praktyce
dość łatwa i w Polsce działa co najmniej kilka
firm oferujących takie wusługi.
Nawigacja satelitarna
Do realizacji takiego zadania potrzebny jest
nie tylko odbiornik GPS. Prócz niego konieczne
jest urządzenie z mapą, na którą można nałożyć
otrzymane współrzędne. Można tego dokonać w
klasycznym komputerze (np. laptopie), w małym,
bezklawiaturowym palmtopie, wyposażonym w
ekran, pamięć, procesor i odpowiedni czytnik
danych odbiornik GPS oraz w dedykowanym
urządzeniu nawigacyjnym, zabudowanym na stałe
w samochodzie.
Prawdziwym problemem
jest aktualna , odpowiednio oprogramowana mapa
elektroniczna danego obszaru. Skonfigurowanie
takiej mapy wymaga odpowiednich nakładów, a
jeszcze większym problemem jest aktualizacja -
o ile kupno nowego papierowego atlasu dróg za
kilkanaście złotych nie stwarza trudności, to
kupowanie coraz to nowych map elektronicznych
za kilkaset złotych może być kłopotliwe.
W Europie Zachodniej,
szczególnie w dużych aglomeracjach, czynna
jest komunikacja samochodowych urządzeń
nawigacyjnych, z aktywnym systemem
powiadamiania o zmianach organizacji ruchu.
Ponadto profesjonalne nawigatory samochodowe
pobierają dane o pozycji nie tylko z GPS, ale
też z drogomierza auta, a nawet z urządzenia
bezwładnościowego. Dzięki temu nawigacja może
działać nawet tam, gdzie "nie widać"
satelitów. Zrealizowanie tych funkcji w
urządzeniach przenośnych jest niemożliwe.
Natomiast w większości przypadków wspomniane
urządzenia z odpowiednimi mapami oferują
funkcję planowania (i wyboru) drogi, obliczeń
dotyczących trasy, informacji o obiektach przy
drodze itp.
Obecnie (2003) dostępne
są tylko dwa rodzaje elektronicznych map
drogowych Polski:
- SFT-GPMAPA firmy Imagis, współpracująca z
odbiornikami GPS firmy Garmin, pod kontrolą
oprogramowania Map Source (634 4zł)
- AutoMapa firm Aquart i Geo Systems
współpracująca z palmtopami na razie tylko w
systemie Pocket PC, także z połączonymi z nimi
odbiornikami GPS. AutoMapa Polski kosztuje 401
zł, mapy Warszawy i Poznania tej firmy - po
157 zł.
Na koniec tego roku
(2003) anonsowana jest premiera mapy Polski
firmy Imagis, powstałej w kooperacji z
belgijską firmą Tele Atlas, a przeznaczonej do
współpracy z dedykowanymi samochodowymi
systemami nawigacyjnymi Blaupunkta.
Oczywiście, mapy elektroniczne praktycznie
całej Europy sa w wyspecjalizowanych firmach
dostępne bez kłopotów.
|
GLOBAL
POSITIONING SYSTEM
GPS został
zaprojektowany i zbudowany przez
Departament Obrony USA. Konieczność jego
powstania wynikała ze specyficznej
organizacji uderzeniowych sił
strategicznych USA. Wyrzutnie
amerykańskich rakiet z pociskami
jądrowymi umieszczono w dużej części nie
na lądzie, ale na łodziach podwodnych.
Celność rakiet balistycznych
startujących z łodzi zależy od idealnego
określenia ich pozycji, w ciągu
pojedynczych minut od ogłoszenia alarmu,
i to w dowolnym miejscu na świecie.
System GPS, w latach zimnej wojny, był
więc koniecznością. Poprzednikiem GPS
był badawczy system Transit z połowy lat
sześćdziesiątych. Budowę GPS Departament
Obrony USA rozpoczął w roku 1973.
Przedsięwzięcie kosztowało około 12
miliardów dolarów. W latach
osiemdziesiątych udostępniono GPS
użytkownikom cywilnym, obecnie korzysta
z niego każdy, kto lata, pływa, jeździ
lub chodzi w nieznanym terenie. |
Źródło: Jerzy Dyszy
"Pożytek z zimnej wojny", MOTOR nr 39 (2624),
23 września 2003, str. 36-37
|