|
Odkąd wymyślono
samochody, na ich użytkowników narzuca się
ograniczenia prędkości i rzadko uwzględnia
fakt, że auta są coraz doskonalszymi
konstrukcjami. Dla wielu kierowców limity
prędkości wydają się irytująco niskie i ich
łamanie jest najczęstszą kategorią wykroczeń
drogowych. Niestety, nadmierna prędkość jest
też podstawową przyczyną wypadków.
Pierwszym ograniczeniem
prędkości w historii motoryzacji był
wprowadzony w 1865 roku w Anglii "Red flag Act"
nakazujący, by przed "lokomotywą drogową"
koniecznie szedł człowiek z czerwoną
chorągiewką, ostrzegający o zbliżaniu się
pojazdu mechanicznego. Wtedy też nakazano
kierującym pojazdami mechanicznymi, by się
zatrzymywali na każde żądanie pieszych,
woźniców i jeźdźców oraz ograniczyli prędkość
poza miejscowościami do 4 mil na godzinę,
czyli do 6 km/h. Przepis ten przetrwał 31 lat,
kiedy limit prędkości podwyższono do 12 mil
(18 km/h); w 1904 roku podniesiono górną
granicę prędkości do 20 mil/h (32 km/h). Od
lat 30. XX wieku w Wielkiej Brytanii w
miejscowościach można jeździć z prędkością 30
mil/h (48 km/h), a na autostradach 112 km/h.
We Francji 10 marca 1899
roku ograniczono prędkość pojazdów
mechanicznych do 20 km/h w miastach i 30 km/h
poza miejscowościami. Przypomnę, że po raz
pierwszy barierę prędkości 100 km/h samochód
(elektryczny) przekroczył 1 maja 1899 roku.
Radary policyjne zastosowano po raz pierwszy
60 lat później.... We Francji na nowo
sprecyzowano limity prędkości w 1962 roku: 60
km/h w miastach, 80 km/h na drogach wiejskich.
W 1970 roku dopuszczono prędkość maksymalną
140 km/h na autostradach i 110 km/h na szosach
krajowych. Na początku lat 90. ograniczono te
limity do 50 km/h w miejscowościach , 90 km/h
na szosach i 130 km/h na autostradach.
W Polsce po II wojnie
światowej w miejscowościach, bądź na terenie
zabudowanym wolno było jeździć z prędkością
50, a od 1983 roku 60 km/h. Ograniczenia na
naszych szosach to "wynalazek" kryzysów
paliwowych w latach 80. - najpierw 80, potem
90 km/h.
Dziś w każdym
cywilizowanym państwie obowiązują limity
prędkości i zwykle oscylują wokół 50-60 km/h w
obszarach zabudowanych i 80-100 km/h poza
miejscowościami, a na autostradach od 110 do
130 km/h. Także na niemieckich autostradach
130 km/h to prędkość maksymalna zalecana, a 50
km/h w miastach wprowadzono w 1939 roku. W USA
przez 13 lat na autostradach obowiązywał
drakoński limit 55 mil/h (88 km), w 1987 roku
podniesiony do 65 mil/h (105 km).
Zwykle z irytacją
słuchamy przestróg i stwierdzeń, że to właśnie
prędkość jest największym wrogiem
bezpieczeństwa na drogach. Ci z nas, którzy
pewnie się czują za kierownicami swoich
wspaniałych maszyn, zwłaszcza wyposażonych w
udoskonalone zawieszenia i niskoprofilowe,
bardzo przyczepne opony, i dla których każdy
ostrzejszy zakręt jest wyzwaniem, te
ograniczenia traktują z lekceważeniem, jako
dobre dla nowicjuszy i kierowców ciężarówek.
Przecież auta są coraz doskonalsze i
powinniśmy mieć prawo jeździć nimi coraz
szybciej.
Jak długo mamy się
podporządkowywać ograniczeniom mającym już (w
niektórych krajach) 70 lat?
Czy to uzasadniony
postulat? Niestety nie.
Wprawdzie rzeczywiście
każda nowa generacja samochodów ma
skuteczniejsze hamulce, przyczepniejsze opony
i zapewniające większą stateczność
zawieszenia, na dodatek można przecież dokupić
ABS, ASR, ESP... A jednak te wszelkie
wynalazki, choć podnoszą poziom bezpieczeństwa
czynnego samochodów, nie są w stanie usprawnić
najistotniejszego elementu ruchu drogowego -
zachowań ludzkich.
Człowiek jest
najbardziej zawodnym ogniwem łańcucha
bezpieczeństwa drogowego. Jego zachowania
niechętnie, bądź wcale nie chcą się
poddawać... tuningowi. Na dodatek - jak wynika
z badań marketingowych poszczególnych
konstruktorów samochodów - potencjalni nabywcy
nowych samochodów wcale sobie nie życzą, by
były one w elektroniczne "bezpieczniki", na
przykład blokujące pedał gazu, jeśli warunki
na drodze nakazują zwolnić. Człowiek chce
panować nad maszyną, nawet jeśli w
konsekwencji doprowadzi do katastrofy.
Niestety, natura - która wyposażyła nas w
mechanizm lęku wysokości - zapomniała o lęku
prędkości. Tę ułomność z konieczności muszą
zastępować ustawowe limity.
Źródło: Tomasz Talarczyk
"Błąd natury"
AUTO TUNING ŚWIAT nr 1, styczeń 2003, str. 43
|