Szukaj  Search  Suchen

0
0
ACH, KIBICEM BYĆ...

 

Sama pasjonuję się rajdami samochodowymi a także wszelkimi innymi dyscyplinami sportu, polegającymi głównie na wysłuchiwaniu ryku silnika (i to im głośniej ryczy, tym lepiej). Jednak prawdziwy Kibic Rajdowy (mówię o takim kibicu przez duże "K") to chyba najdziwniejszy gatunek, z jakim się kiedykolwiek zetknęłam...

 

Życie takiego Kibica jest niewiarygodnie ciężkie - każdy z nich musi posiadać samochód i ganiać za swoimi ulubionymi kierowcami po rajdowych trasach. Całe widowisko to kilkusekundowe przemknięcie samochodu. I to było na tyle - czas gonić na kolejny odcinek specjalny (po drodze trzeba się jeszcze przecisnąć w megakorku stworzonym przez innych maniaków tego sportu). Kibice piłki nożnej także nie mają łatwego życia (szczególnie że przebywanie na stadionie piłkarskim grozi śmiercią lub kalectwem). Słono płacą za bilety na najlepsze mecze, ale za to - siadają na wyznaczonym miejscu i przez 90 minut są w samym środku wydarzeń. A taki Kibic Rajdowy? O ile nie ma dostępu do internetu czy do biura zawodów (ale trudno być w dwóch miejscach jednocześnie) nawet nie wie kto tak naprawdę wygrywa.

Jednak z moich doświadczeń wynika, że polscy kibice są niezbyt dobrze przygotowani do tego niezwykle ciężkiego zajęcia jakim jest Obserwowanie Przejeżdżających Samochodów. Po pierwsze: nie zachowują podstawowych zasad bezpieczeństwa - nie wiedzą gdzie i jak stawać na trasie odcinka specjalnego a czasem nawet nie są poinformowani kto startuje w danej imprezie. Na pytanie dziennikarza, kto prowadzi w tegorocznym Rajdzie Zimowym, kibice najczęściej odpowiadali: "Ja tam nie wiem. Chyba Hołowczyc..." (prowadził Kuzaj, a Hołowczyc w ogóle nie startował). Co innego kibice z tras Rajdowych Mistrzostw Świata! To jest najlepsza odmiana tego gatunku! Podczas tegorocznego Rajdu Szwecji z przyjemnością obserwowałam całe rodziny doskonale przygotowane do piknikowania na mrozie. Profesjonalne ubrania, przenośne grille, stołeczki - aż miło popatrzeć. Do tego - tamtejsi kibice są superzdyscyplinowani i w żaden sposób nie zakłócają przebiegu zawodów. Nieco inaczej wygląda sprawa podczas rajdów na południu Europy...

W Portugalii banda masochistów staje przy samej drodze po to, aby przejeżdżający samochód zasypał ich doszczętnie piachem i kamieniami. Wydaje się nawet, że czerpią z tego swoistą przyjemność, bo kiedy tylko przestają się dusić i dławić, a tuman kurzu opadnie - znów stają przy samej trasie i czekają na nową porcję pyłu. Trzeba jednak przyznać, że są do tego zajęcia dość dobrze przygotowani. Maski przeciwpyłowe, gogle narciarskie, parawany ze starego materaca - to absolutna podstawa takiego ekwipunku. Dominują także specjalne foteliki i koniecznie (!) przenośne lodóweczki z zimnymi napojami (także tymi z "prądem"). To nic, że kamery telewizyjne przestają pracować po pięciu minutach, aparaty fotograficzne odmawiają posłuszeństwa, a piach chrzęści w zębach. Kibic i tak dzielnie będzie maszerował 10 (słownie: DZIESIĘĆ!!!) kilometrów po to, aby popatrzeć na swoich idoli. Tamtejsi kibice mają jednak wyjątkowy sposób na podnoszenie sobie poziomu adrenaliny.

W Portugalii znajduje się najsłynniejsza w europejskich rajdach hopa Fafe. Cała zabawa polega na tym, żeby przebiec przed pędzącą rajdówką jak napóźniej. Nikt jednak nie wie czemu mają służyć tego typu praktyki. Jedno jest pewne - niemal zawsze udaje im się zdążyć... Obecnie do zapanowania nad tym rozentuzjazmowanym tłumem nie wystarczają już taśmy, płotki, zasieki czy helikoptery ostrzegawcze. Teraz porządku pilnują służby specjalne ze szkolonymi psami. Colin McRae zapytany o wrażenia z Rajdu Portugalii niemal zawsze odpowiada: "Kiedy nie wiesz gdzie dalej przebiega trasa OS-u to wal tam, gdzie jest najwięcej ludzi. Na pewno dobrze trafisz..."

A kiedy taki maniak rajdowy już się napatrzy to na jednym ze straganów kupuje sobie wszystkie niezbędne akcesoria, aby z pseudo-kibica stać się Kibicem Rajdowym. Już za tysiąc dolarów można ubrać się w gadżety reklamowe ze znaczkiem Subaru, Peugeota czy Mitsubishi. Z insygniami świadczącymi o przynależności do tego hermetycznego świata rajdów może spokojnie podążać na kolejną imprezę, aby znów stanąć przy samej trasie i odetchnąć zapachem spalin, posłuchać ryku silnika... No cóż, dusza kibica jest niepojęta... Moja także...

 

0
0

 

0

 

Copyright by KRIS96  © 2005 - 2006 Poland tuningmania.pl